5-najczestszych-pytan-o-nordic-walking

5 najczęstszych pytań o Nordic Walking

Kto może uprawiać nordic walking?
Każdy może chodzić z kijkami – i to jest w tej aktywności najwspanialsze. Możesz zacząć w każdej chwili, o każdej porze roku (wiosną i latem będzie łatwiej – przyznaję) i z zerową kondycją fizyczną – tak jak ja. Wykluczając poważne schorzenia, sytuacje po operacjach, zabiegach czy interwencjach lekarskich dosłownie każdy, niezależnie od wieku, może trenować nordic walking.

Moje własne, osobiste doświadczenie mówi mi, że to aktywność wprost idealna dla kogoś, kto za ruchem jak dotąd nie przepadał i komu wysiłek fizyczny kojarzył się zdecydowanie negatywnie. Mnie w każdym razie niechęć do zmęczenia i zadyszki skutecznie odbierała chęć ruszenia się z domu, a kiedy pierwszy raz poczułam kijki w dłoniach, doświadczyłam wygody marszu z nimi i szybszego niż zwykle tempa mojego poruszania się, miałam wrażenie, że otwiera się przede mną całkiem nowa rzeczywistość 🙂

Co jest potrzebne do nordic walking?
Potrzebujesz kijków (zobacz Jak prawidłowo dobrać kije do Nordic Walking), wygodnych butów i stroju dostosowanego do pogody. To wszystko. Nie musi to być markowy sprzęt – będziesz go zresztą zmieniać w miarę uczenia się siebie, odczuwania swojego ciała, rozpoznawania ulubionych tras, czasu i tempa marszu.

Po roku chodzenia z kijkami już wiem, że najwygodniejsze dla mnie są buty jak do biegania – z giętką podeszwą i sztywnym zapiętkiem, strój lżejszy niż do zwykłego spaceru, chusta na szyję i czapka z daszkiem. Nie zabieram ze sobą wody, ale muszę mieć coś – choćby zapinaną kieszeń – w czym zmieści mi się telefon z włączoną aplikacją – lubię wiedzieć, ile przeszłam i w jakim tempie. Im dłużej idę, tym (zwykle) szybsze mam tempo, chociaż osoby startujące w zawodach Nordic Walking zapewne uśmiechnęłyby się słysząc, że mój rekord to ok. 10 minut na kilometr 🙂

Co daje trening nordic walking?
Pracuje niemal 90% mięśni, krew krąży szybciej, ciało zyskuje sprężystość, a umysł – lekkość i dystans 🙂 Dzięki przystępności tej formy ruchu maszerujący (tak jak ja 🙂 ) odzyskuje wiarę we własne możliwości aktywnego wypoczynku i poczucie, że może nie jest tak źle z jego kondycją fizyczną. Co ważne – podczas marszu stawy i kręgosłup są odciążone. Zauważyłam, że dzięki spacerom z kijkami kręgosłup nie boli, a ja jestem w stanie pokonywać dłuższe dystanse tak z kijkami jak bez nich.

Kiedyś 2,5 km to już był dla mnie wyczyn – tyle wynosiła odległość do przedszkola dzieci i pokonanie jej na piechotę uważałam za sukces. Powrót autobusem był oczywisty. Teraz przejście 5 km dziennie to dla mnie minimum. Jakoś czuję, że mniej po prostu nie wypada 😉

Jak schudnąć z nordic walking?
Chodzić. Próbować różnych tras, nawierzchni i miejsc, w których czujemy się najlepiej. Schudłam chodząc z kijkami także dlatego, że równocześnie wprowadziłam zmiany w jedzeniu. Odstawiłam słodycze i pieczywo, zrezygnowałam z fast – foodów, napojów gazowanych (chociaż na jedne i drugie pozwalałam sobie sporadycznie) i smażonych potraw, zaprzyjaźniłam się z wodą i nauczyłam się pić nie tylko wtedy, gdy czułam pragnienie.

Na początku mojej przygody z Nordic Walking chodziłam codziennie, bo tak się przyzwyczaiłam, taką mi to sprawiało radość i taką miałam motywację, żeby schudnąć. Chodziłam rano, przed śniadaniem, przynajmniej 5-6 km. Gdy któregoś dnia w połowie trasy poczułam, że robi mi się słabo, zrozumiałam że marsz na czczo to zły pomysł.

Zaczynałam chodzić na twardej, asfaltowej powierzchni i do tej pory na takiej jest mi najwygodniej. Mam swoją ulubioną trasę przez most i swoje stałe punkty – na przykład budynek, do którego myślę wyłącznie o tym, za co jestem wdzięczna, zejście z mostu przy którym się rozciągam czy odcinki, które staram się pokonywać w szybszym tempie.

Kiedy widać pierwsze efekty nordic walking?
Dla mnie pierwszy efekt był natychmiastowy – mąż pożyczył mi swoje kijki i do końca spaceru już mu ich nie oddałam 🙂 Po tych kilku kilometrach po lesie czułam się lekka, bardziej rozciągnięta i zupełnie nie odczuwałam zmęczenia. To było dla mnie jak eureka, przełomowe odkrycie, olśnienie i powrót nadziei na to, że oto znalazłam ruch, przy którym się nie męczę.

Nie pamiętam, kiedy „poleciało” pierwsze 5kg. Obstawiam raczej tygodnie niż dni 🙂 ale i tak to był dla mnie niemal cud. Po latach siedzącego trybu życia, systematycznego tycia, leczenia smutków czekoladą i pogrążania się w przekonaniu, że już nigdy nie schudnę, nagle pojawiła się iskierka nadziei, że może jednak… że nie wszystko stracone…

Potem ciuchy zaczęły być luźniejsze, jeszcze później znajomi zaczęli pytać: „co zrobiłaś, że schudłaś?” a podczas wakacji okazało się, że znów mogę założyć krótkie spodenki, które odłożyłam na dno szafy jako wielki wyrzut sumienia.

Na ile utratę kilogramów zawdzięczam marszom z kijkami, a na ile zmianom w jedzeniu? Dla mnie jedno nierozerwalnie wiąże się z drugim. Odkryłam po prostu zdrowy styl życia w którym jest miejsce i na aktywność fizyczna i na zdrowe odżywianie. Na większą świadomość siebie, wiedzę i ruch, który sprawia mi przyjemność. Jak wiesz dzięki Nordic Walking poznałam siebie na nowo i chcę poznawać dalej. Przyłącz się do mnie 🙂

5 komentarzy

  1. Nie wiem dla czego ale nordic walking mnie nie przekonuje. Po prostu to sport nie dla mnie, ale życzę wytrwałości i powodzenia na wybranej ścieżce do osiągnięcia celu.

    1. Masz rację – każdy odkrywa rodzaj aktywności dla siebie – tym bardziej dziękuję za ten ślad obecności na blogu 🙂 Przez lata całe słyszałam wiele dobrego o marszach z kijkami, ale dopiero własne doświadczenie mnie przekonało, pozdrawiam ciepło 🙂

  2. Wczoraj tzn 2go lutego 2018 r dołączyłam do Ciebie, wyszłam pierwszy raz z kijkami. które kupiłam dzień wcześniej. Przeszłam około 4 km, czułam się świetnie, ale było też lekkie zmęczenie. Dzisiaj przeszłam się również i nie mogę się doczekać jutrzejszego marszu. Dzięki za wskazówki, pozdrawiam. Ewa.

  3. Tak jak piszesz i ja odkryłam, że ta forma ruchu jest dla mnie idealna. Chodzę od 4 kwietnia 2018 r i sprawia mi to ogromną radość, wręcz się uzależniłam. Na razie nie widzę wielkiego spadku wagi ale stałam się bardziej sprawna i radosna. Codziennie maszeruję od 6 do 8 km, spalając od 350 do nawet 500 cal. W tym czasie tylko 5 dni nie dreptałam i to były dla mnie dni stracone.Pozdrawiam

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *