httpswww.zaczynamteraz.pl6-wpisow-o-slodyczach-ktorych-nie-chcesz-przegapic

6 wpisów o słodyczach, których nie chcesz przegapić

Im wygodniej rozgoszczona u nas jesień, tym częściej pojawiają się pytania, czy wręcz rozpaczliwe wołania, jak poradzić sobie ze słodyczami. Z odruchowym sięganiem, podjadaniem czy nawet uzależnieniem.

Dlatego przygotowałam dla Ciebie zestawienie, w którym znajdziesz najważniejsze dla mnie i najbardziej osobiste wpisy dotyczące drogi jaką przebyłam: od „słodyczowego uzależnienia”, poprzez powody jakie odkrywałam aż do moich obecnych wyborów. Bo teraz już umiem wybierać słodycze i decydować się na nie zamiast wcześniejszego pochłaniania ich i poczucia że inaczej się nie da, że nie potrafię.

  1. Najpierw było mozolne odkrywanie, czym te słodkości dla mnie są. Początki koncentrowały się wokół pytania: Jak się powstrzymać od jedzenia słodyczy? i to co dziś jest dla mnie krokiem milowym, wtedy było szeregiem mozolnych kroczków, bo wiedziałam tylko w jakim kierunku idę, ale nie wiedziałam jeszcze, jaki będzie efekt i kiedy uznam że jakiś ważny etap mam już za sobą.
  2. Możesz sprawdzić jak moja zmiana w odniesieniu do słodyczy wyglądała na tle nowych, zdrowych nawyków (7 porad które uratują Twoje odchudzanie) ale jeśli w tej chwili interesują Cię wyłącznie wpisy poświęcone słodyczom, przeskocz od razu do tekstu, w którym „dokopałam się” do najgłębszego dna mojego uzależnienia i sprawdziłam, co jest po drugiej stronie. Ostrzegam – trudne słowa:
  3. Słodycze jak narkotyk. Odkrycie nie było łatwe i nawet pisząc o czymś, co już dawno za mną wracałam pamięcią i emocjami do wielu trudnych momentów, kiedy miałam wrażenie jakbym stała przed jakąś ścianą…
  4. Niemniej zmiana się dokonała i teraz już mogę powiedzieć, że tam „byłam” a nie „jestem”: Uzależnienie od słodyczy: tam byłam.
  5. Zmiana była ogromna, ale myliłby się ten, kto podejrzewałby mnie teraz o rygorystycznie rozpisaną dietę czy wypełniony po brzegi grafik ćwiczeń 😉 Jak to się stało, że w mojej hierarchii „dobrych rzeczy dla siebie” słodycze nie zajmują już pierwszego miejsca? Między żelazną konsekwencją a dobrocią dla siebie.
  6. Całkiem niedawno bo jeszcze jakieś 2 lata temu absolutnie bym w to nie uwierzyła, ale oprócz początkowego „detoksu” od słodyczy byłam zdolna także do całkowitej rezygnacji z nich już po zrzuceniu kilogramów i nie dlatego że musiałam, tylko po prostu dlatego że chciałam. I były to już te „zdrowsze” słodkości: Odchudzanie bez wyrzeczeń: słodycze już mną nie rządzą.

Teraz… jem słodycze od czasu do czasu. Nie są koniecznym produktem podczas zakupów. Potrafię wejść do sklepu z zamiarem kupienia gorzkiej czekolady i… nie kupić jej jeśli uznam że wśród dostępnych nie znalazłam odpowiedniej. Mało tego – nie kupić zamiast niej niczego innego co byłoby słodkie! 🙂

Ze stołu zastawionego słodkościami potrafię wybrać kilka na talerzyk i wrócić z nim na miejsce 🙂

Jem – nie podjadam. Jem – nie „pochłaniam”. Jem – nie „zajadam coś” (na przykład smutki).

I zawsze już – wiem o tym – będę musiała pytać siebie, czy jest jakieś „drugie dno” mojej ochoty na słodkości, a jeśli tak – co to jest. Na dziś wiem, że odkrywając jakiekolwiek „drugie dno” potrafię ze słodyczy zrezygnować. Warunek: muszę siebie usłyszeć.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *