7-porad-ktore-uratuja-twoje-odchudzanie

7 porad, które uratują Twoje odchudzanie

Kilka razy dziennie zadaję sobie proste pytanie: Czy ta aktywność sprawi, że będę jeszcze lepsza i sięgniemy po złoty medal?

Zjem cokolwiek.
Nie chce mi się teraz ćwiczyć.
Potem się przejdę, podjadę teraz szybko autobusem.
Po całym dniu pracy muszę porządnie zjeść.
To tylko jedna czekolada.

Pierwszy cytat to słowa które wypowiedziała Briana Scurry, złota medalistka w piłce nożnej kobiet w drużynie amerykańskiej. Drugi – to moje codzienne myśli przeplatające się w różnych konfiguracjach przez niemal 40 lat – do kwietnia 2016 roku. Widzisz różnicę? Teraz ja też już ją widzę.

Mój czas od kwietnia zeszłego roku do teraz nie był wypełniony świadomym budowaniem nawyków. Stawiałam po prostu jeden mały krok za drugim aż zauważyłam, że „weszły mi w krew” i dzień za dniem, miesiąc po miesiącu robię to samo. Ważne – widzę przy tym efekty: utrzymuję wagę, panuję nad chęcią na słodycze i po całym dniu mam pewność, że zbliżyłam się do celu.

Przyznaję: nawyki to mój „konik”. Fascynują mnie, mogę o nich czytać i rozmawiać godzinami. Świetnie funkcjonuję mając poukładany dzień i czynności, w które wchodzę bez zastanawiania się co dalej. To coś więcej niż przyzwyczajenia i mniej niż rytuał. Lubię określenie: powtarzalna czynność. Podejmowana od razu, bez zastanowienia, jako kolejny krok w ciągu dnia. Nawyk jest dla mnie mostem pomiędzy „wiem” a „działam”. Wiedza to świadomość

Co pomaga w odchudzaniu

I tak od lat wiedziałam o tym że chudnięciu sprzyjają:

✿ regularne posiłki
✿ aktywność fizyczna
✿ ograniczenie słodyczy albo wręcz rezygnacja z nich
✿ nawadnianie

Ale obok konkretnych czynności równie ważne moim zdaniem są:

✿ konsekwencja
✿ pozytywne nastawienie do całości procesu
✿ świadomość że to będzie proces właśnie a nie „cud”
✿ przekonanie że dam radę

Im dłużej patrzę na tę listę, tym bardziej nie chce mi się zaczynać 😉 Łagodnie mówiąc brzmi mało zachęcająco… Dlaczego? Przecież to prawda… tyle że podana w formie – jak dla mnie – całkowicie pozbawionej życia i radości. Nie zaczęłabym odchudzania z taką listą. Mając ją cały czas w głowie nie zaczynałam przez wiele lat. A jednak odkryłam takie

Nawyki które uratowały moje odchudzanie

Drobne czynności, powtarzane każdego dnia, dzięki którym codziennie „zaczynam teraz” współpracę z samą sobą żeby ładnie wyglądać, dobrze się czuć i ważyć tyle, ile powinnam.

Wielkie cele są dla mnie dobre w pracy intelektualnej – dzięki nim wiem, dokąd zmierzam i co chcę osiągnąć. Tam, gdzie muszę ze sobą powalczyć, aby wybrać zdrowe jedzenie zamiast niezdrowego, albo aktywność zamiast lenistwa jestem w stanie skupić się często tylko na jednym kroku do przodu, decyzji na teraz. Wszelkie: „ja już zawsze” albo „ja już nigdy” osłabiają mnie i zniechęcają. Rozum mówi jedno, ciało – drugie.

Dlatego tak lubię te moje „małe kroki”, bo gdy patrzę wstecz, widzę że układają się w drogę, jaką przeszłam. Tym sposobem, gdy spojrzę przed siebie, widzę nie tyle trudną drogę pełną wyrzeczeń, ile zaproszenie do tego, żeby robić to, do dotychczas. Tylko tyle i aż tyle. Nie paraliżuje mnie strach. Nie zastanawiam się, „co będzie jeśli”. Jeśli będzie to się zastanowię i podejmę decyzję – najlepszą, jaką mogę podjąć.

Co zmienia takie podejście? Sporo. Jeśli któryś z tych małych kroków mi nie wyjdzie – coś się nie uda, taki błąd nie przekreśla od razu całej drogi ani starań o szczupłą sylwetkę. Jest tylko krokiem – następny krok już będzie właściwy.

Oto moja codzienna lista:
Woda z cytryną i imbirem wypijana rano, na czczo, podczas wybierania dzieci do szkoły – oczyszcza organizm, ułatwia przemianę materii i na dzień dobry przypomina mi, że rozpoczynam kolejny dzień nowego, zdrowego etapu swojego życia
Gimnastyka – to moje małe, domowe „fitness”, czyli ćwiczenia, których nauczyłam się przez te kilka lat rehabilitacji (kręgosłup) – wzmacnianie mięśni brzucha i pleców niweluje ból i dobrze działa na tłuszczyk, którego jeszcze ciągle mam szansę się pozbyć 🙂
Świadomość, co zjem rano na śniadanie – ten najważniejszy posiłek w ciągu dnia ma być pożywny i smaczny – żadne „cokolwiek” połykane w biegu, tylko porządna miseczka płatków z ziarnami i owocami zalanymi maślanką. Jak mówi Marek Kamiński:

Jeśli musisz się zastanawiać, czy wstać teraz czy za godzinę, zjeść na śniadanie to czy to – tracisz energię. Ilość energii, którą możesz dziennie przeznaczyć na podejmowanie decyzji, jest stała. Jeśli ją zużyjesz na rzeczy nieistotne, to potem zabraknie ci jej dla istotnych. Nie ma znaczenia, czy stracisz ją na zastanawianie się, jak działa świat, czy kiedy wypić herbatę.

Woda, czystek i sypane herbatki ziołowe w ciągu dnia. To aż nieprawdopodobne, ale przez wiele lat naprawdę byłam przekonana, że wystarczy pić wtedy gdy czuję pragnienie i że dla mojego organizmu to bez różnicy, czy napiję się słodkiego soku, herbaty z cukrem czy wody. Teraz już wiem, że regularne nawadnianie wspomaga proces odchudzania, a cukier dodawany już niemal do wszystkiego ma realny – negatywny wpływ na moje zdrowie. Co dla mnie oznacza regularne nawadnianie? Popijanie wody małymi łykami z butelki którą mam w zasięgu ręki albo szklankę z wodą czy herbatką na biurku, tam gdzie czytam albo pracuję.
Schody – i tylko one. Windy i ruchome schody nie istnieją. Tak jak kiedyś po wejściu do klatki schodowej automatycznie zmierzałam w kierunku windy, tak teraz od razu skręcam w kierunku schodów. Nawet z zakupami. Nawet po 10-kilometrowym spacerze. Nawet zimą, podczas deszczu, upału czy jakiejkolwiek innej pogody. W końcu co za różnica? Kiedy zaczynałam, z trudnością „wdrapywałam się” na moje trzecie piętro. Dziś często orientuję się, że jestem wyżej niż powinnam – zauważam to dopiero wtedy, gdy nie widzę kwiatów przy oknie – na wyższych piętrach ich nie ma 😉

Gdybym teraz, po trzynastu miesiącach uczenia się siebie podczas odchudzania układała listę zatytułowaną:

Nawyki które pomagają schudnąć

napisałabym tak:

Zaczynaj od małego kroku i powtórz go następnego dnia, a potem – kolejnego.
Na początek wybieraj to, co jest całkowicie, w 100% zależne od Ciebie.
Zobacz wartość i dobro w tym, że możesz wybierać: zdrowe jedzonko i woda zamiast zaśmiecania organizmu.
Sprawdzaj, testuj i eksperymentuj z aktywnością fizyczną, która sprawi Ci największą radość – to nieprawda, że ruch i radocha z niego są dla „wybranych”.
Czas ćwiczeń (biegania, pływania, kijków, tańca…) traktuj jak wyjątkowy czas dla siebie, nie jak przykrą konieczność – sama zobaczysz, jak piękny jest świat przez pryzmat endorfin 🙂
Patrz przed siebie – zawsze – masz zerowy wpływ na porzucony trening czy zjedzone ciastko, za to w pełni decydujesz o tym, co zrobisz z tą wiedzą o sobie teraz.
Traktuj jedzenie jak jedzenie – tylko i aż; ma być smacznym paliwem, ale nie zastąpi Ci niczego innego.

 

Cytaty za:
Kevin Kruse: 15 tajemnic zarządzania czasem. O czym wiedzą ludzie sukcesu? Wydawnictwo Helion, Gliwice 2017

Idź własną drogą. Marek Kamiński w rozmowie z Joanną Podsadecką
Wydawnictwo WAM, Kraków 2017

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *