co-daje-nam-zdrowe-odzywianie

Co daje nam zdrowe odżywianie?

Równowagę, lekkość, dobre funkcjonowanie całego organizmu. W takich warunkach nasze ciało (i umysł) mogą rozwijać się w kierunku zdrowia. Od razu pokonywać przeszkody, które się pojawiają (jakieś jedno przemarznięcie, niewyspanie, może jakiś niezdrowy produkt na który mieliśmy ogromną ochotę). Trochę tak jak z wypoczętym, skoncentrowanym na drodze kierowcą: skupiony i spokojny, bez trudu poradzi sobie z małą niedogodnością na drodze. U zmęczonego czy zajętego inną czynnością nawet niewielka trudność na drodze może spowodować poważne konsekwencje.

Dla mnie zdrowe odżywanie to najpierw lekkość (odczuwana najzupełniej fizycznie) i poczucie działania w zgodzie z samą sobą. Najgłębsze doświadczenie takiej spójności pamiętam z okresu Postu Daniela. Uświadomiłam ją sobie jadąc metrem 🙂 To dla mnie także głębsza i bardzo realna motywacja do wszelkiego dobra jakie mogę podejmować w ciągu dnia: od najprostszych, codziennych, domowych czynności (często tych których nie widać, zresztą same wiecie :)), poprzez reakcje (tak, tu też widzę zależność) aż po pracę polegającą na pisaniu, tworzeniu nowych produktów i rozwijaniu działalności. Żyję tak jak jem i jem tak jak żyję.

Co oznacza zdrowe odżywianie?

U podstaw Piramidy Zdrowego Żywienia dla Osób Dorosłych znajdują się warzywa i owoce. Tych powinniśmy jeść jak najwięcej (w proporcjach: 3/4 – warzywa i 1/4 – owoce). Kolejny element to produkty zbożowe, co ważne: pełnoziarniste. Dalej – przetwory mleczne (Instytut Żywności i Żywienia zaleca 2 duże szklanki mleka, do zastąpienia jogurtem, kefirem czy serem). Mięsa jak najmniej (do 1/2 kg tygodniowo), zamiast niego – ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja. Zamiast tłuszczów zwierzęcych – oleje roślinne, zamiast cukru i słodyczy – owoce i orzechy. Jak najmniej soli, zamiast niej – zioła. I woda – przynajmniej 1,5 litra dziennie. Jako fundament – aktywność fizyczna, dostosowana do wieku, przynajmniej 30-45 minut codziennie.

W mojej codziennej „piramidzie” stałe miejsce zajmuje ruch (ok. 15-20 minut ćwiczeń rano, w ciągu dnia przynajmniej pół godziny spaceru: kijki/wędrówka do najdalszej apteki, sklepu, biblioteki, do kolejnego przystanku). Mleka tyle ile do kawy, maślanka albo jogurt i biały ser rano z płatkami. Mięso – sporadycznie i okazjonalnie, gdy nie mam innej możliwości. Sól – tylko himalajska, wody – jak najwięcej, choć nigdy chyba nie przekroczyłam 1,5 litra. Warzyw jem ciągle za mało, suszone owoce ostatnio sobie ograniczyłam, zastępując je dodawanymi do płatków ziarnami słonecznika, siemienia lnianego, sezamu czy orzechami.

Bardzo bliskie mi jest spojrzenie dr Ewy Dąbrowskiej czy panów Campbell (T. Colin Campbell i Thomas M. Campbell „Nowoczesne zasady odżywiania”): nie potrzebujemy mięsa, najzdrowsza jest pełnoziarnista dieta roślinna. W przypadku Postu Daniela odnosi się to oczywiście już do etapu wychodzenia – w czasie samego postu jemy wyłącznie warzywa i niektóre owoce.

Dlaczego zdrowe odżywianie jest takie ważne?

Bo bezpośrednio przekłada się na nasze zdrowie – w każdym wymiarze – a zatem i na samopoczucie. Niektóre konsekwencje „bylejakiego” jedzenia ponosimy od razu (uczucie ciężkości, ospałości, zmęczenia których przecież tak łatwo się „pozbyć” za pomocą jednej tabletki, jak głoszą hasła reklam) i myślę, że są one dla nas zbawienne. Tego, po czym źle się czuliśmy, prędko nie ruszymy.

Gorsze są takie następstwa, których nie odczuwamy, nie widzimy od razu, albo do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Rosnąca waga jest przecież wynikiem wielu zmian w naszym ciele a ona nie wzrasta z dnia na dzień… Stopniowo i powoli nasz organizm zaczyna gorzej funkcjonować – nogi odmawiają posłuszeństwa, schody stają się nie do pokonania, od słodyczy nie potrafimy się uwolnić, kręgosłup daje o sobie znać…

Na pewnym etapie niektóre dolegliwości są jeszcze do pokonania. Nie odwrócimy tego, co już się stało (mój kręgosłup nie wróci do formy sprzed leczenia stanu zapalnego), możemy jednak zmniejszać konsekwencje i dbać o to, żeby nie było gorzej. Ćwicząc i chodząc mogłam odstawić tabletki przeciwbólowe, które rujnowały moją wątrobę.

Zdrowe jedzenie oznacza dla mnie także zdrowe podejście do codzienności. Czasem zjem coś niezdrowego. Czasem zjem coś słodkiego. To już jest jednak świadome jedzenie – wybieranie i decydowanie. Nawet wśród produktów czy dań, które znam jako niezdrowe, wybieram te możliwie najlepsze. Możliwe w danej sytuacji i w danym miejscu (impreza, podróż, rodzinne uroczystości). To daje mi poczucie wolności, bo przecież nie stałam się niewolnikiem (zdrowego) jedzenia, tylko zyskałam dystans, zdrowe spojrzenie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *