co-jesc-zdrowe-odzywianie-na-wakacjach

Co jeść: zdrowe odżywianie na wakacjach

Wakacyjny wyjazd przypomina trochę imprezę w ciągu roku: jesz sobie zdrowo (albo w miarę zdrowo…) a potem zaczyna się taki czas (kilku godzin, dni, tygodni…) kiedy nie każda pozycja w menu zależy od Ciebie a Ty zastanawiasz się, kiedy się poddasz…

Na początku trzymasz się dzielnie, bohatersko omijasz dania, do których śmieją Ci się oczy („jemy” najpierw oczami 😉 ) a potem, zmęczona walką, niemal „rzucasz się” na potrawę która śniła Ci się nocami i… rozżalona czymś, co nazywasz porażką, do końca zabawy (albo urlopu) nadrabiasz z nawiązką wszystkie wcześniejsze wyrzeczenia kulinarne… Bo skoro „zgrzeszyłaś” raz, co za różnica, ile będzie kolejnych takich sytuacji…

Obiecujesz sobie, że po powrocie zaczniesz wszystko od nowa i wtedy odchudzanie uda się na pewno. Pełna dobrych chęci, tworzących niemal wybuchową mieszankę ze złością na siebie (dobrze ukrytą) nie zauważasz – bo nie chcesz zauważać – że w przyszłości także nie będzie warunków idealnych. I to nadal będziesz Ty – z tymi wszystkimi cechami i przyzwyczajeniami, które teraz zaprowadziły Cię właśnie do tego miejsca.

Siła determinacji tuż po przerobieniu doświadczenia porażki jest ogromna… Może być bardzo pomocna, może też – przy zbyt idealistycznym nastawieniu – „zakryć” przed nami te wszystkie słabe punkty, które teraz przyczyniły się do porażki. W takich sytuacjach myślimy: „teraz na pewno mi się uda” z naciskiem na „się” oraz „uda” – jakby czynniki decydujące o sukcesie były gdzieś poza nami.

Co oznacza zdrowe odżywianie?

Tymczasem… są w nas i w naszej codzienności. Czynniki porażki na równi z czynnikami sukcesu. Jak ziarna i chwasty, chciałoby się powiedzieć. To naszymi wyborami decydujemy o tym, których będzie więcej, które będą szybciej rosnąć a które „uschną”.

Pomyślisz sobie, że to nieprawda, bo na wakacjach bywa różnie z dostępem do kuchni, wiedzą o składzie posiłków zamawianych w restauracjach czy silną wolą… Bywa różnie – zgoda. A w domu przejawiasz niesłabnącą gotowość do codziennego gotowania zdrowych rzeczy, skrupulatnie sprawdzasz skład a Twoja silna wola pozostaje nieugięta? Właśnie.

Do każdego miejsca, w którym przebywamy, przynosimy całe bogactwo naszych doświadczeń i przekonań i robimy z nich użytek – czy tego chcemy, czy nie. Pamiętam tygodniowe rekolekcje, w czasie których dzień po dniu zasiadaliśmy do wspólnego stołu nie nakładając sobie żadnych smażonych potraw podawanych na drugie danie (mając je pod nosem i czując ich zapach…) i pamiętam takie dni w domu, kiedy dzień za dniem jadłam coś, czego obiecałam sobie nie jeść.

Jak dbać o zdrowe odżywianie?

Od czego zależy Twoja wakacyjna (i nie tylko) wytrwałość w zdrowym jedzeniu? Dla mnie to 5 prostych wskazówek:

✿ Wiem czego nie jem. Jedząc gdziekolwiek poza domem nie zastanawiam się „a może by tak…” tylko wybieram wśród dań które są najlepszym wyborem z możliwych.

✿ Szukam dobrych jakościowo, możliwie najzdrowszych produktów, które stają się moimi „smakołykami”. Dzięki nim wszelkie stoiska ze słodyczami mogą dla mnie nie istnieć.

✿ Decyduję się na możliwie najzdrowsze słodycze: gorzką czekoladę, chałwę, masło orzechowe.

✿ Wybieram jeden produkt albo danie z tych „niezdrowych” i decyduję, że będzie to jedno „odstępstwo” w czasie wyjazdu. Na przykład bajaderka… 😉

✿ Jem w miarę regularnie, przy pierwszych delikatnych oznakach głodu. Na plażę zabieram ze sobą pokrojone warzywa, owoce albo chrupki chleb.

Moje wakacyjne zasady to nic innego jak domowa codzienność przeniesiona w inne miejsce: świadome jedzenie, wybieranie tego co możliwie najzdrowsze i jak najmniej przetworzone, decydowanie zamiast słuchania zachcianek…

Pomyślisz że nie chce Ci się tak męczyć na wakacjach? Masz do tego pełne prawo 🙂 Tylko następnym razem nie mów że brak efektów w odchudzaniu to wina urlopu, dobrze?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *