jedzenie-zamiast-sluchania-jak-to-poukladac

Jedzenie zamiast słuchania – jak to poukładać?

To może być godzina, chwila albo cały dzień. Nie wiesz, kiedy się zacznie i – co gorsza – nie masz pojęcia, kiedy się zakończy. Gdy trwa, czujesz się jak tonący – skupiasz się na chaotycznym reagowaniu, ale nawet dziesięciominutowa przyszłość to dla Ciebie bardzo odległa perspektywa.

Kiedy to już minie, próbujesz jakoś dojść do siebie. Im trudniejszy to był czas, tym „płytsze” rozwiązania na „dochodzenie do siebie” przychodzą Ci do głowy. Płytsze nie dlatego że niemądre, ale dlatego, że dotykają tych „warstw” w Tobie, do których masz dostęp, z którymi masz kontakt.

Co Ci najpierw przychodzi do głowy, gdy myślisz o odreagowywaniu trudnych sytuacji? Zatrzymaj się na chwilę i zanim zaczniesz czytać dalej, odpowiedz na to pytanie najpierw sama sobie. Jeśli masz pod ręką coś do pisania, możesz zrobić listę zgodnie z kolejnością rzeczy, które przyszły Ci na myśl.

Sposoby na odreagowanie

Zgadujemy: na którym miejscu znalazło się coś słodkiego albo „coś dobrego do jedzenia”?

Spokojnie – mnie też to zawsze przychodzi do głowy. Zawsze, niezmiennie od wielu lat. Z tą różnicą że 24 kilogramy temu nie robiłam żadnych list – od razu przystępowałam do realizacji 😉

Wracamy do początku. Myślę że już czujesz, o co mi chodziło, ale chcę to nazwać, bo lubię myśleć obrazami.

Przypominamy cebulę. Wprawdzie warstwy w nas nie są tak wyraźnie zaznaczone, ale żeby funkcjonować na co dzień, coś chowamy, coś zostawiamy tylko dla nas, coś dla nas samych i dla najbliższych, coś dla osób z którymi spotykamy się na co dzień służbowo i jest też warstwa, którą „osłaniamy się” na potrzeby kontaktów koniecznych i nieuniknionych – choćby w komunikacji miejskiej.

W sytuacjach które wymagają od nas szybkiej reakcji, dużego zaangażowania, często przy naszym minimalnym (albo żadnym) wpływie na czas ich trwania, żeby chronić siebie wykorzystujemy te „zewnętrzne” pokłady, bo do nich mamy najszybszy dostęp. Czasami tak po prostu jest i już.

Kiedy zaczyna się problem? Gdy na tych zewnętrznych warstwach poprzestajemy także po „ugaszonym pożarze”. Kiedy odreagowujemy komunikując się tylko z tym co najbardziej zewnętrzne.

Czasami dlatego, że inaczej nie umiemy, czasami dlatego, że nie wiemy jak się dostać głębiej, jak ze sobą rozmawiać, czasami – bo ktoś nam kiedyś powiedział, że to najlepszy sposób (ciasteczko na pocieszenie?) a czasami dlatego, że po prostu boimy się zajrzeć głębiej.

Im bardziej się boimy, tym grubszymi warstwami przykrywamy ten bałagan i sprawa robi się coraz poważniejsza… Bo nasze „składowisko” może kiedyś wybuchnąć a wtedy już nie bardzo będziemy wiedziały, gdzie zacząć ratowanie (się).

Jak znaleźć drogę do siebie?

Jak się dostać do tego miejsca w sobie zanim zrobi się tam „składowisko”? Słuchać. Siebie słuchać. Kiedy jest dobrze i kiedy jest źle – może nawet wtedy jeszcze uważniej. Szukać takich ścieżek które mnie zaprowadzą do mnie samej. Dla mnie to słowa, pisanie, a dla Ciebie?

Może jest taka muzyka, przy której – niespodziewanie dla siebie samej – zaczynasz płakać? Albo przypominasz sobie takie spacery, z których wracałaś z głową pełną odkryć? A może w ostatnim czasie czyjeś zachowanie, na które nikt inny nie zwrócił uwagi, Ciebie mocno poruszyło i zastanawiałaś się potem długo, dlaczego tak się stało?

Nie doszłaś wtedy do żadnych wniosków i codzienność przysypała Twoje pytania, ale może byłaś wtedy w połowie drogi?

Twoja „najgłębsza warstwa” wyśle Ci sygnał jeszcze raz 🙂 Chwyć wtedy ten „koniec sznurka” i idź za nim. Pytaj siebie, dlaczego czujesz to co czujesz. Jaka potrzeba kryje się za tą emocją? Jakie wspomnienie? Jaki brak?

Może czasem będziesz miała wrażenie że już tu byłaś ze swoimi przeżyciami, że znasz to miejsce w sobie. Tak – czasami po latach wrócisz tam gdzie już się kiedyś znajdowałaś. To już będziesz trochę inna Ty – gotowa na usłyszenie odpowiedzi na pytania które tam na Ciebie czekały…

W procesie słuchania dla mnie osobiście najważniejsze jest nie to, żeby znaleźć wszystkie odpowiedzi, bo tego się nie da zrobić od razu – ale żeby odszukać ścieżkę (do samej siebie). Poznać sposób w jaki moje najgłębsze ja mówi mi: „mam dość”, „tego nie chcę”, „boję się” albo „potrzebuję ciszy”.

Wiesz że po wczorajszym – intensywnym – dniu dopiero dziś w południe doszłam do tego, czego potrzebowałam najbardziej? Od wczorajszego wieczoru myślami „krążyłam” wokół tego ale dopiero dziś, przy biurku i klawiaturze nazwałam to sobie i zaczęłam realizować 🙂 I dopiero wtedy też zaczęłam inaczej reagować na bieżące zdarzenia.

To jak – wyruszysz na swoją ścieżkę?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *