Katarzyna-Kedzierska-Chciec-mniej

Katarzyna Kędzierska: Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce

Jak powiew świeżości – dokładnie taka była lektura książki o prostocie. Skąd się wzięła w moich książkach motywacyjnych? Wbrew pozorom jej obecność tutaj nie jest wynikiem mojej chomiczej natury, przejawiającej się w zachłannym czytaniu. Postanowiłam o niej napisać właśnie dlatego, że spośród wielu innych czytanych przeze mnie pozycji została wybrana, bo idealnie koresponduje z moim odkryciem w odniesieniu do jedzenia (i odchudzania) streszczającym się w jednym słowie: wystarczy.

Wystarczy – czyli poprzestaję na tym, co mam. Minimalizm w jedzeniu? Rozsądek, nie głodówka. Celowość, nie bylejakość. Wybór, nie gromadzenie.

Katarzyna Kędzierska pisze o spotykaniu się z samą sobą, uczciwości wobec siebie czy pozytywnej rezygnacji z zajęć czy aktywności, które tylko obciążają, a ja strona za stroną odnajduję w tych odkryciach swoje doświadczenie, prowadzące do tego samego miejsca, chociaż innymi drogami. Niezwykłe uczucie.

ksiazka-chciec-mniej-minimalizm-w-praktyce

Jest też kilka wykrzykników – moich wykrzykników przy cytatach, pod którymi mogłabym się podpisać. Najważniejszy dotyczy kluczowego dla mnie słowa: wydobycie. Pamiętasz mój grudniowy wpis, podsumowujący zeszłoroczne osiągnięcia? To było to samo słowo: wydobycie z „zagłuszaczy”, jakimi były dla mnie słodycze. Autorka ujmuje to tak:

Dokładnie tak, jakby pozbycie się balastu ze świata zewnętrznego wydobywało na światło dzienne wszystko to, co nosiłam w swoim wnętrzu. (s.69)

Wszystko w moim życiu może się stać takim balastem, „zagłuszaczem”. I rzecz i czekolada. Dziesiąty kurs, trzeci szampon i piąte ciastko. We wszystkim tym mogę stracić umiar i zacząć się oddalać od samej siebie. Kiedy tak się dzieje? Kiedy moje poczucie własnej wartości ląduje gdzieś poza mną, na zewnątrz – Katarzyna idealnie to uchwyciła.

I nie chodzi bynajmniej o bezmyślne pozbycie się wszystkiego, czego w moim otoczeniu jest więcej niż „jeden”. Chodzi najpierw o uczciwą (wobec samej siebie) odpowiedź na pytanie, czy naprawdę tego potrzebuję. Czy tego używam, czy z tego korzystam na co dzień. Czy dany przedmiot, zajęcie, a nawet relacja wnosi konkretną wartość w moje życie.

Zdumiewająco podobne są też dla mnie mity – te związane z minimalizmem i te związane z odchudzaniem. Jesteś minimalistką – czyli masz mało rzeczy, tak? Odchudzasz się – czyli mało jesz, tak? Mam potrzebne rzeczy. Jem wartościowe posiłki. Wybór. Świadomość. Znajomość siebie.

Jedną z kluczowych zalet minimalizmu jest wypracowanie sobie dystansu do przedmiotów. Nadanie rzeczom właściwego ciężaru, właściwego znaczenia. (s.121)

Przedmioty stają się tym, czym są – rzeczami. To nie w nich tkwi źródło mojej wartości, tożsamości, siły, zdolności. Jedzenie staje się tym czym jest – pożywieniem, paliwem. To nie w nim jest źródło mojego pocieszenia czy rekompensaty.

Jeśli nauczę się mówić „nie” zewnętrznym elementom z mojego otoczenia – czymkolwiek one będą – kolejną parą butów czy opakowaniem lodów – odnajdę w sobie siłę, by mówić „nie” także elementom niematerialnym, które do tej pory być może biernie akceptowałam. A godząc się na zabieranie komuś lub czemuś mojego czasu czy mojej przestrzeni, równocześnie odmawiam komuś lub czemuś innemu. Zatem znów: wybór i świadomość.

Jakże znajomo brzmią wymienione przez Kasię Kędzierską„najczęstsze wykroczenia popełniane przy zakupach”: wyrównywanie braków, minimalizowanie porażek, kupowanie „bo muszę”. Czy to nie były powody, dla których „musiałam” podczas zakupów znaleźć się między półkami ze słodyczami? Muszę 😉 dodać: powody istniejące wyłącznie w mojej głowie…

Katarzyna Kędzierska: Chcieć mniej. Minimalizm w praktyce
Znak literanova 2016

2 komentarze

  1. Od jakiegoś czasu interesuję się minimalizmem i zachęcona Twoją recenzją Olu, przeczytałam książkę „Chcieć mniej” – świetna! Bardzo utożsamiam się z autorką, jesteśmy w podobnym wieku, wychowywałyśmy się w tych samych czasach. Wiele z jej zachowań, przemyśleń, zasad itp. mogę przypisać sobie. Na pewno będę wracać do tej pozycji, stoi na honorowym miejscu w mojej uporządkowanej (a jakże!) biblioteczce. Jeśli chodzi o odgruzowywanie mieszkania, sprzątanie i wyrzucanie zbędnych rzeczy – nie mam z tym problemu, zawsze robiłam to na bieżąco. Zakupy ubrań czy kosmetyków – nie jestem typową kobietką – robię po prostu jak już muszę. Gorzej u mnie ze sferą wewnętrzną, książka zasiała we mnie dużo pytań, a odpowiedzi muszę znaleźć sama… Ale na pewno książka ta pomaga wejść na właściwe tory.

    1. Dziękuję Milenko 🙂 Jak widać w tych samych słowach odnalazłyśmy różne aspekty – to dla mnie miara mądrych książek 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *