marek-kaminski-idz-wlasna-droga

Marek Kamiński: Idź własną drogą

Nie wędrowałam na biegun, nie szłam na Camino. Żaden ze mnie podróżnik… Ale nie muszę nim być, żeby z tego podróżniczego doświadczenia korzystać w mojej wewnętrznej wędrówce.

Może dlatego, że ten wywiad to słowa sprawdzone w boju? Takie, które nie padają lekko, bo poprzedziło je konkretne, czasem trudne, doświadczenie? Wiem, że tylko takie słowa brzmią naprawdę. A może ze względu na powracający w odpowiedziach podróżnika wątek drogi od marzeń do ich realizacji?

Jak refren wraca myśl, że równolegle z wędrówką zewnętrzną, gdziekolwiek by się odbywała, trwa wędrówka wewnętrzna – docieranie do własnych granic, pokonywanie ich, uświadamianie sobie priorytetów, odkrywanie znaczenia drobiazgów.

A wypowiedź o wadze codziennych nawyków to dla mnie absolutne odkrycie – entuzjastycznie kiwam głową niemal przy każdym słowie:

Dzięki regularnemu rytmowi dnia zdołałem dojść na biegun. Ramy powodują, że możesz lepiej funkcjonować. Jeśli musisz się zastanawiać, czy wstać teraz czy za godzinę, zjeść na śniadanie to czy to – tracisz energię. Ilość energii, którą możesz dziennie przeznaczyć na podejmowanie decyzji, jest stała. Jeśli ją zużyjesz na rzeczy nieistotne, to potem zabraknie ci jej dla istotnych. Nie ma znaczenia, czy stracisz ją na zastanawianie się, jak działa świat, czy kiedy wypić herbatę. (s. 71)

Dojść na biegun! A ja dzięki nawykom mogę utrzymać wywalczoną (i wymarzoną) wagę, jeść świadomie – i po to, żeby jeść, a nie rekompensować sobie cokolwiek, regularnie ćwiczyć. Takim „biegunem” może być zresztą wiele ważnych dla nas spraw i na tym opiera się program Metody Biegun Marka Kamińskiego.

Fascynuje mnie ten biegun, do którego mogę dotrzeć. Podziwiam człowieka, który wypowiedział te słowa i jego nastawienie. Szedł nie po to, by biegun „pokonać” czy „rzucić na kolana”. Wędrował zachowując pokorę wobec zjawisk od niego silniejszych. Ale wędrował, nie zatrzymywał się.

ksiazka-idz-wlasna-droga

Na żaden z geograficznych biegunów się nie wybieram – nie lubię zimna 😉 ale krok za krokiem, decyzja za decyzją mogę konsekwentnie zmierzać w kierunku swoich marzeń i dobrze wykorzystywać drogę, jaka mnie do nich prowadzi.

Wydawałoby się, że ktoś, kto ma za sobą tyle pokonanych kilometrów, musi być mistrzem racjonalnych rozwiązań, prawda? A ja tu czytam o wadze intuicji, słuchania serca, pozostawania w zgodzie z samym sobą… I to też jest dla mnie ujmujące – i bliskie:

Wiele rzeczy najważniejszych nie jest racjonalnych – miłość, wiara, nadzieja. Gdy się staje przed wyborami, należy się kierować sercem. Jeśli w życiu doszedłem do jakiejś prawdy – oto ona. (s. 179)

Wszystkie najważniejsze decyzje w moim życiu zawdzięczam intuicji. Relacje międzyludzkie, bieguny, Camino. (s.43)

I na koniec słowa, które zabrzmiały wyjątkowo znajomo 🙂

Nie odkładam marzeń na później. (Ludzie) wciąż mają wymówkę, dlaczego nie mogą zacząć spełniać marzenia dziś. To jest bariera. A jeśli to nie jest teraz, to nigdy nie będzie teraz. To znaczy, że jakaś idea nie jest priorytetem. (s. 263)

Teraz – zaczynam teraz 🙂 I wcale nie chodzi o to, aby z odchudzania uczynić taki element swojego życia, któremu podporządkuję wszystko, ale o tę świadomość, że już teraz realizuję marzenie o zdrowym i szczupłym ciele. I ze względu na to marzenie – cel decyduję, w którym kierunku zrobię kolejny krok.

Idź własną drogą. Marek Kamiński w rozmowie z Joanną Podsadecką
Wydawnictwo WAM
Kraków 2017

2 komentarze

  1. świetny tekst!
    z przyjemnością czytam Twojego bloga. piszesz prawdziwie, przeszłaś sama proces odchudzania, mądrze, świadomie i z sukcesem. tylko należy brać przykład i uczyć się. to nie jest łatwe, przejść taka drogę, ale świadomość, że innym się udało dodaje sił i motywacji. będę tu zaglądać, bo wiele się tu o sobie uczę. pozdrawiam ciepło. Beata

    1. Dzięki Beatko 🙂 Cieszę się, że to co piszę pomaga Ci odnajdywać siebie i że może być jakąś małą wskazówką. To jest najgłębszy sens mojego pisania – pomagać 🙂 Przeszłam ten proces świadomie – doskonale to ujęłaś. Bez stawiania wszystkiego na jedną szalę, w zgodzie ze sobą i bez ryzykowania zdrowiem. Cały czas tak jest, bo i ja ciągle się o sobie czegoś uczę 🙂 Zaglądaj – pozdrawiam Cię.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *