motywacja do diety blog ZaczynamTeraz

Motywacja do diety

Ten tekst jest dla Ciebie jeżeli:

  • czekasz z podjęciem decyzji o wprowadzeniu diety na szczególny moment (czytaj niżej: Brak motywacji do diety – co robić?)
  • masz obawy, czy wytrwasz w raz podjętym postanowieniu (czytaj niżej: Jak się motywować do diety?)
  • masz za sobą jedną (lub więcej) porażek w odchudzaniu (czytaj niżej: Jak zmotywować się do diety kolejny raz?)

Za chwilę przyjrzymy się wszystkim trzem elementom. Najpierw niezbędne wyjaśnienie: czym jest dla mnie dieta i dlaczego proponuję Ci taką jej definicję? Jakieś pół roku od momentu mojej pierwszej decyzji o odchudzaniu napisałam tekst Nie przechodź na dietę, pod którym cały czas mogę się podpisać. Zachęcam Cię oczywiście do przeczytania go w całości, tutaj napiszę tylko w skrócie: jeżeli w kontekście odchudzania zaczynasz coś, czego końca już na starcie nie będziesz się mogła doczekać… Wytrzymasz tydzień. Dobrze – może dwa tygodnie. Miesiąc. Co potem? Wrócisz do miejsca, z którego zaczynałaś, z jeszcze większym żalem do siebie?

Potrzebujesz motywacji, najlepiej w dużych ilościach i od zaraz?
Odbieraj co tydzień listy ze słowami zachęty i inspiracji.

Czy ja Cię właśnie namawiam do tego, żebyś nie zaczynała wcale? 😉 Nic bardziej mylnego – jestem zwolenniczką rozpoczynania i stawiania pierwszych kroków. Proponuję Ci jednak niezbędną modyfikację. Zamiast narzucania sobie ograniczeń, przy których już na samą myśl robisz się głodna, zdecyduj się na małe zmiany, które będziesz mogła dostosować do swojego dnia.

Zamiast restrykcyjnych ograniczeń – małe zmiany w jadłospisie, zgodne z Twoim rytmem dnia.

Z takim rozumieniem diety możemy ruszać dalej, bo już wiesz, co mam na myśli i jakie znaczenie diety lubię najbardziej.

Brak motywacji do diety – co robić?

Ta część artykułu przyda Ci się szczególnie, jeśli odwlekasz decyzję o rozpoczęciu diety, czyli wprowadzeniu zmian w codziennym jadłospisie.

Powodem może być znaczenie, jakie ma dla Ciebie samo słowo: „dieta”. Kiedy zapytałam o to moje Czytelniczki, przyznały, że kojarzy im się ono z wyrzeczeniem, zamkniętym kręgiem, ciągłymi porażkami, czymś przez co „muszą przejść”… Jak się domyślasz, wszelkie podawane określenia były negatywne. Po przeczytaniu pierwszej części artykułu już wiesz, co Ty sama możesz z tym zrobić. Jeśli od razu przychodzą Ci do głowy pomysły na małe kroki – zmiany, które wprowadzisz – zapisz je na gorąco. Podpowiedź: zapisuj je w czasie teraźniejszym. Czyli na przykład: „przygotowuję jedzenie do pracy” zamiast „będę przygotowywać jedzenie do pracy”.

„przygotowuję jedzenie do pracy” zamiast „będę przygotowywać jedzenie do pracy”

Drugi powód odkładania decyzji: pozostawiłaś ją poza Twoim obszarem wpływu. Czekając na „szczególny moment” albo powtarzając sobie „jeszcze nie teraz”, sama oddałaś decyzję „w ręce” tak zwanych sprzyjających okoliczności. Pytanie pierwsze: sprzyjające czyli jakie? Pytanie drugie: każda kolejna decyzja związana z dietą i odchudzaniem także będzie należała do kogoś lub czegoś poza Tobą?

Trzeci powód: pozwól że zadam Ci kilka pytań. Czym jest dla Ciebie motywacja do diety? Skąd wiesz, że ją masz albo że jest jej wystarczająco dużo? Jaki wpływ na Twoją motywację do diety mają inne osoby – na przykład takie, które podziwiasz, które w tej dziedzinie odniosły sukces albo te, które były lub są ważne dla Ciebie? Jakie jest Twoje wyobrażenie o sobie mającej „dużo motywacji” – co robisz, co jesz, jak się zachowujesz, z kim się spotykasz, jakie obszary w Twoim życiu ulegają zmianie? Kiedy przestrzegasz diety – jak wyglądają Twoje posiłki w towarzystwie znajomych czy rodziny? Czy wszystko zmienia się tak jak chciałaś?

Jak się motywować do diety?

Chcesz wreszcie zacząć, jednak ciągle zastanawiasz się: „czy wytrzymam na diecie” albo „jak długo wytrzymam”? Czytaj dalej.

Zastanawiałam się kiedyś, z czego się składa motywacja do odchudzania. Zauważyłam że dla mnie jest serią małych działań czy aktywności w ciągu dnia, poprzedzonych najmniejszymi, codziennymi decyzjami.

W ten sposób skupiam się na kolejnej czynności, prowadzącej mnie we właściwym kierunku, zamiast zastanawiać się, jak długo (na przykład) dam radę ćwiczyć codziennie rano. Ćwiczę w ten sposób od 3 lat. Myślę że gdyby 2 kwietnia 2016 roku, gdy podejmowałam pierwszą decyzję, ktoś zapytał mnie: jaką masz pewność, że za 3 lata będziesz dalej ćwiczyć? Odpowiedziałabym: żadnej.

motywacja jest dla mnie serią małych działań czy aktywności w ciągu dnia

Zdradzę Ci sekret: nie znamy przyszłości. Koniec sekretu 😉 Nie decyduję o tym, co się wydarzy. Mogę jedynie zdecydować, że w każdej kolejnej sytuacji mającej wpływ na mój cel wybiorę działanie, które będzie mnie do niego prowadziło. Nie bierność, nie bezwolność i nie odwlekanie, tylko właśnie działanie. Czasami niepodjęcie działania też nim jest i też jest decyzją.

Jeśli zatem swoją motywację do diety, rozpoczęcie jej (od zrobienia zakupów, przygotowania innej niż zwykle kolacji) uzależniasz od pewności, że wytrwasz… możesz tak czekać jeszcze długo. Kto lub co miałoby Ci dać tę pewność? Czyjaś obietnica, tak zwane „okoliczności zewnętrzne”?

Jak zmotywować się do diety kolejny raz?

Ten fragment dedykuję szczególnie tym wszystkim kobietom, które znają gorycz porażki w odchudzaniu i obiecały sobie, że już nigdy nie popełnią błędu łączenia motywacji z dietą…

Najpierw Cię zaskoczę (być może). Schudłam 24 kilogramy nie dlatego, że „motywowałam się do diety”. Schudłam dlatego, że szukałam motywacji do zmiany, której dieta była częścią. Zresztą nadal jest.

Schudłam 24 kilogramy nie dlatego, że motywowałam się do diety. Schudłam dlatego, że szukałam motywacji do zmiany, której dieta była częścią.

Widzisz różnicę, a nawet dwie? Pierwsza: szukałam motywacji. Nie czekałam na nią biernie licząc, że mnie znajdzie, tylko podjęłam konkretne działanie, dzięki któremu mogłam jej doświadczyć. Moje konkretne działanie polegało na decyzji, że wieczorem zjem coś innego niż czekoladę. Kiedy ją podejmowałam, nie byłam głodna i miałam w sobie sporo entuzjazmu. Wieczorem byłam głodna i entuzjazmu było mniej…

Postanowiłam, że robię następny krok i wybrałam produkty, które mi smakowały. Chciałam zjeść z chęcią żeby czuć, że daję sobie coś dobrego zamiast – jak dotychczas – zapychać się cukrem.

Druga różnica: zmiana diety była częścią większej zmiany. Nie chodziło mi o zmianę jadłospisu dla niego samego – nie przepadam za gotowaniem i nie przynosi mi frajdy eksperymentowanie w kuchni. Wpisałam zmianę jedzenia w dążenie do osiągnięcia celu, o którym marzyłam od lat: chciałam wyglądać inaczej, czuć się inaczej i chodzić w kolorowych, krótkich sukienkach i spódniczkach.

Wpisałam zmianę jedzenia w dążenie do osiągnięcia celu, o którym marzyłam od lat

Gdybym „motywowała się do diety”, złamałaby mnie pierwsza porażka polegająca na przykład na zjedzeniu czegoś, czego postanowiłam nie jeść. Miałam przed oczami większy i ważniejszy cel. Patrząc przed siebie mogłam zdecydować, że nawet jeśli się potknę – wstaję i idę dalej.

Jeśli zostawiłaś decyzyjność w swoich rękach, to Ty decydujesz, czy Twój błąd będzie:

  • niepowodzeniem
  • lekcją
  • nauczką
  • ważnym sygnałem organizmu
  • zatrzymaniem
  • zmianą kierunku
  • okazją do modyfikacji pierwotnych założeń
  • szansą na zadanie sobie ważnych pytań
  • …czy porażką

Jeśli oddałaś decyzyjność „okolicznościom”, „warunkom”, „innym”, „niedasiom” („nie da się…”), wszystko co w Twojej diecie pójdzie nie tak, jak planowałaś, stanie się dla Ciebie potwierdzeniem tezy (wybierz dowolne negatywne stwierdzenie, które chodzi Ci teraz po głowie). To z kolei będzie młynem na wodę Twoich negatywnych przekonań: o sobie, własnych możliwościach, zdolnościach, tak zwanym „szczęściu do czegoś”. Rosną jak grzyby po deszczu – z tej strony nie potrzeba żadnego naszego wysiłku…

W ciągu 3 lat mojego świadomego jedzenia były sytuacje, gdy czułam się pewna siebie, zmotywowana i silna nawet przechodząc tuż obok półek ze słodyczami w sklepie 😉 Były takie (i są nadal!) gdy decyduję się na małą ilość czegoś, czego już nie jem – właśnie dlatego, żeby nie chodzić koło tego stołu z żalem czy złością na siebie. Tak jest na przykład w czasie rodzinnych uroczystości, świąt, podczas kursowych zjazdów czy na spotkaniach ze znajomymi.

Bywały i takie chwile, kiedy całą sobą czułam, że jestem o krok od zaprzepaszczenia całego dotychczasowego wysiłku. Skupiałam się wtedy na jednym, maleńkim, najmniejszym kroku, który przywróciłby mi poczucie sprawczości i decyzyjności i odpowiadał na pytanie: jak tę porażkę przekuć w sukces?

Źródła motywacji do diety: podsumowanie

Nasze poczucie, że mamy w sobie wystarczająco (lub niewystarczająco) dużo motywacji, bywa złudne. Tak naprawdę w obu sytuacjach mamy rację: jesteśmy jedynymi weryfikatorkami tej prawdy i postępujemy zgodnie z nią. Albo w taki sposób, żeby samej sobie udowodnić, że damy radę albo na każdym kroku upatrując źródeł swojej „beznadziejności”.

Motywacja do diety to taki cudowny obszar, który – na szczęście! – nie jest nam dany raz na zawsze. W ogóle nie jest nam „dany” 🙂 Możemy go zdobywać, sięgać po niego, uczyć się najlepszych ścieżek dotarcia, uczyć się siebie na tej drodze…

Będziemy odkrywały motywację do rozpoczęcia diety, do utrzymania jej, do powrotu po rodzinnej czy towarzyskiej imprezie, do kontynuowania jej czasem w bardzo niesprzyjających warunkach… Każda taka decyzja może mieć dla nas inny wymiar i każda będzie się wiązała z konkretną, pojedynczą decyzją. W takiej chwili trudnego wyboru zapytaj samą siebie: jak to, co teraz zrobię, przybliży mnie do celu, który chcę osiągnąć?

Potrzebujesz motywacji, najlepiej w dużych ilościach i od zaraz?
Odbieraj co tydzień listy ze słowami zachęty i inspiracji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *