nawyki-jak-je-zmienic-zeby-schudnac

Nawyki: jak je zmienić żeby schudnąć

Co to są nawyki?

Przypominają koleiny, po których się poruszamy… żeby było nam wygodniej. Właściwie po to są, żeby było nam wygodniej 🙂 Kiedy próbujemy je zmienić (czyli wydostać się z naszych, utartych i dobrze znanych kolein), przestaje być wygodnie. Pojawia się tzw. dysonans poznawczy – coś już nie jest„jak zwykle”. Jeśli się wycofamy, wrócimy do tego co znane i„od zawsze”. Jeśli wytrwamy, zaczniemy kształtować nową „trasę” – drogę, na której za jakiś czas może nam być tak wygodnie jak na obecnej.

Gretchen Rubin („Lepiej! 21 strategii by osiągnąć szczęście”) określa nawyki jako

takie zachowania, które mają trwać zawsze, bez podejmowania decyzji, bez zastanawiania się, bez przerw i bez ostatecznego terminu (s. 132)

Działamy zatem w taki sposób, by oszczędzać swój czas i energię. Doskonale ujął to Marek Kamiński:

Ramy powodują, że możesz lepiej funkcjonować. Jeśli musisz się zastanawiać, czy wstać teraz czy za godzinę, zjeść na śniadanie to czy to – tracisz energię. Ilość energii, którą możesz dziennie przeznaczyć na podejmowanie decyzji, jest stała. Jeśli ją zużyjesz na rzeczy nieistotne, to potem zabraknie ci jej dla istotnych. Nie ma znaczenia, czy stracisz ją na zastanawianie się, jak działa świat,czy kiedy wypić herbatę. (Idź własną drogą, s. 71)

Nawyki które pomogą schudnąć

To co dobrze znane, łatwe i bliskie, niestety nie zawsze nam służy. Zanim z takich „kolein” się wydostaniemy, potrzebujemy czasem przeróżnych bodźców które przypominają mi „wspinanie się” w kierunku, w którym chciałybyśmy pójść. Myślę że właśnie tak było ze mną – przed 2 kwietnia 2016 roku pojawiało się wiele myśli, słów i zdarzeń, które zaowocowały decyzją o zakończeniu dnia w inny sposób niż dotychczas.

Cytowana już Gretchen Rubin nazwałaby mój krok „gromem z jasnego nieba”, czyli działaniem nieplanowanym, w nagły sposób zmieniającym dotychczasowe przyzwyczajenia. Radykalnie i bez oglądania się za siebie. Jak zapewne się domyślasz, podłożem takich zmian są względy zdrowotne. Dla mnie było to najpierw poczucie, że mam zwyczajnie dość wieczorów pod dyktando czekolady. Myśl o zdrowiu przyszła później…

Gretchen-Rubin-Lepiej! 21 strategii by osiągnąć szczęście

Takiej zmiany nie jesteśmy w stanie zaplanować – możemy po prostu zareagować na impuls, który się pojawia (wydarzenie, coś zasłyszanego, przeczytane słowa).

Kiedy jednak od dawna myślimy o zmianie i ciągle pojawia się coś, co mówi nam: jeszcze nie teraz, warto wykorzystać strategię, którą Rubin nazywa „nowym rozdaniem”. To nic innego jak początek (dlatego niektórzy lubią zmiany od Nowego Roku?) albo zmiana miejsca (pracy,mieszkania, szkoły) czy etapu życia.

Ponieważ wszędzie i zawsze szukam możliwości postawienia jednego małego kroku od razu, wyobrażam sobie, że okazję do takiego „nowego rozdania” można znaleźć i w początku tygodnia i w przestawieniu mebli w pokoju 🙂 Czekając aż „wydarzy się coś wielkiego” spędzimy mnóstwo czasu na wypatrywaniu tego „właściwego momentu”.

Jak tworzyć dobre nawyki zdrowotne?

Spora część mojego życia to znajdowanie wymówek w stylu: „zacznę od jutra” albo „jeszcze nie jestem gotowa”. Dziś widzę w nich ucieczkę przed nieznanym, kurczowe trzymanie się zwyczajów, które – chociaż niezdrowe – były tak bardzo „moje”, wygodne i dobrze znane…

Bałam się: wysiłku, zmęczenia,wyrzeczeń, głodu, zniechęcenia, braku efektów… Bałam się i…cofałam do wygodnego (i niezdrowego) „jak zwykle”. Do wydeptanych kolein, robienia tego co zawsze. Jednocześnie oczekiwałam ciągle, że „coś” się zmieni. Coś obok mnie, co będzie pomocą.

Ilekroć skupiałam się na tym, żeby w mojej codzienności było czegoś mniej: słodyczy, jedzenia w ogóle, siedzenia w domu, bierności – tyle razy wytrzymywałam do pierwszego odczucia głodu, pierwszego zmęczenia, pierwszych „niesprzyjających warunków”. Na dłuższą metę nie da się„żyć hamowaniem” – pragnienie wygody w końcu da o sobie znać.

Nordic walking to był prezent ode mnie dla mnie samej. Już nie miałam poczucia,że coś sobie odbieram – to była zamiana jednego źródła radości (czekolada) na inne (ruch, aktywność). O ile spędzając wieczory w towarzystwie cukru „nakładałam” jego kolejne warstwy na to, co działo się najgłębiej, o tyle maszerując z kijkami, spacerując czy ćwicząc rano w domu uczyłam się docierania poprzez kolejne warstwy do swoich przeżyć, radości, potrzeb.

Zmęczenie, satysfakcja, rozciągnięcie mięśni, bolące nogi, przyspieszony oddech, wiatr i słońce na twarzy – to wszystko uczyło mnie słuchania siebie. Najpierw poprzez odczucia fizyczne, potem stopniowo – poprzez pytania samej siebie, czego w danej chwili potrzebuję.

Coś sobie dałam i dzięki temu mogłam więcej od siebie wymagać. W całkowitej zgodzie ze sobą.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *