nic-sie-nie-stalo-na-pewno

Nic się nie stało – na pewno?

Przyglądasz się tym poczynaniom z zaciekawieniem, czasami z niedowierzaniem czy nutą zazdrości. Z czasem wywołują w Tobie już tylko złość: po co to wszechobecne chwalenie się? I nawet jeśli jest to najniewinniejsza na świecie informacja, do Ciebie dociera i tak przefiltrowana przez Twoje własne echo niezadowolenia. Bo źródło tego, co odczuwasz słysząc o skutecznym zrzuceniu wagi przez kogoś innego, tkwi w Tobie samej, nie w innych.

Gdzieś te swoje pytania, wielkie nadzieje, a potem rozczarowania, niepewność i strach zagrzebałaś – wydawało Ci się że definitywnie – a tu nagle wydostają się spod grubej warstwy Twojego „nic się nie stało” i patrzą na Ciebie z wyrzutem: tak łatwo chciałaś się nas pozbyć?

Spójrz dzisiaj w ich wielkie, zdumione oczy, daj im te 5 minut na scenie Twojej świadomości i zobacz, jak pod wpływem światła Twojej uwagi prężą muskuły i jedno po drugim odchodzą zrezygnowane, że w Twoim życiu nie odgrywają już pierwszoplanowej roli.

Ale że to tak łatwo? – dziwisz się. Czy łatwo – sama się przekonasz. Jeśli do tej pory odsuwałaś swoje trudne emocje związane z odchudzaniem jak najdalej od siebie, mogły zacząć przypominać śnieżne kule – rosły niemal z każdym Twoim ruchem oddalania ich od siebie. Zobacz sama, co się stanie gdy te „zamrożone bryły” umieścisz w cieple swojej uwagi…

Uznaj istnienie emocji

Tylko tyle. Wyobraź sobie że masz w ręku zaczarowaną kamerę którą możesz rejestrować emocje i metodycznie, kawałek po kawałku, przesuwaj ją z jednego odczucia na kolejne. Są. Ani dobre ani złe. Ich istnienie jest dla Ciebie trudne, ale one same w sobie są jakimś znakiem, sygnałem, komunikatem. Tak je potraktuj – jak komunikat. Fakt odczuwania ich tak mocno mówi Ci, że powód, dla którego się pojawiły, sam w sobie jest dla Ciebie ważny.

Nazwij to co czujesz

Co widzisz? Co czujesz? Twoja „magiczna kamera” zarejestrowała istnienie emocji. Jakie to emocje? Nie filtruj – nazywaj. Odrzuć daleko od siebie to wysłużone sito z otworami: „wolno – nie wolno mi tego odczuwać” i po prostu nazywaj jedną po drugiej. Jakbyś robiła spis, katalog. Jedne „zabrzmią” głośniej, inne ciszej. Pozwól im na to. To jest ich czas. Są i właśnie tak się nazywają. Oto one.

Pozwól sobie na reakcję

…bo jakaś się pojawi. Może łzy, może gniew, może przyspieszone bicie serca. Twoje ciało zareaguje – pozwól mu na to. Nie oceniaj tego co się w Tobie dzieje. Niech te łzy płyną. To jest ich czas.

Kiedy pozwolisz emocjom na uzewnętrznienie, tuż pod nimi zobaczysz ich źródło. Powód pojawienia się, sytuację która je wywołała. Być może już na tym etapie będziesz wiedziała, co chcesz zrobić, jak działać wiedząc o nich.

A jeśli odpowiedź nie przyjdzie od razu, pojawi się wtedy, gdy będziesz na nią gotowa. Ważne że w swojej głowie „dopuścisz do głosu” samą siebie i pozwolisz sobie mówić – bez oceniania czy wartościowania tego co usłyszysz.

Wiesz czego właśnie dokonałaś? Odkryłaś jedną z dróg do samej siebie. Może najkrótszą. Może nie najłatwiejszą. Może równolegle z tą wiedzą przyszła świadomość, jak wiele na tej drodze jeszcze jest do zrobienia i jak bardzo okazała się „zarośnięta”. Może szłaś nią pierwszy raz…

Wszystko, czego się na niej dowiedziałaś o sobie, będzie procentować. Wszystko – nie tylko to co Ci się podoba. Dlaczego? Bo tylko z tym, o czym wiesz, możesz dalej coś robić. I teraz już wiesz kiedy naprawdę „nic się nie stało”, a kiedy to tylko reakcja obronna, przykrywka dla burzy emocji, która toczy się głębiej – czy tego chcesz czy nie. Sama wiesz, co dzieje się pod pokrywką położoną na gotującym się daniu…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *