O mnie

Nazywam się Aleksandra Gruca-Endzel i wspieram kobiety w odchudzaniu – zdrowym i skutecznym. Małymi krokami, tak jak sama zrzuciłam 24 kilogramy. Jestem filologiem i dyplomowanym coachem zdrowia. Prywatnie od kilkunastu lat żoną i mamą wspaniałej dwójki.

Zawsze byłam gruba

…albo tak się czułam. Jako nastolatka, a potem studentka, próbowałam łączyć odchudzanie się z pocieszeniem poszukiwanym w słodyczach. Bezskutecznie. W akceptacji siebie nie pomagały ani luźne, czarne ubrania, ani lekcje WF, które na długo zapisały się w mojej świadomości jako synonim aktywności fizycznej. Bezsensownego wysiłku bez krzty radości, nierozerwalnie związanego z kpiną osób trzecich.

Odchudzałam się różnymi sposobami

wmawiając sobie, że wystarczy pozbyć się niechcianych kilogramów a wszystko we mnie i wokół mnie zmieni się diametralnie – błyskawicznie i na zawsze. Celem był szybki efekt, drogą do niego: ograniczanie jedzenia, odmawianie sobie słodyczy czy nawet preparaty hamujące apetyt. O fizycznym wysiłku nawet nie myślałam – po co mnożyć trudności? Wszystkie bezowocne próby utwierdzały mnie w przekonaniu, że nigdy nie schudnę, bo niezależnie od tego, co zrobię i tak będę jeszcze bardziej sfrustrowana (i głodna).

Po czterdziestce

ważyłam prawie 90 kilogramów i coraz trudniej było mi patrzeć w lustro ze spokojem. Najwyższa waga jaką pamiętam to 87,6 kg. Każda wyprawa do sklepu kończyła się złością, żalem i rezygnacją: nie dla mnie (myślałam) krótkie spódniczki, kolorowe sukienki czy dopasowane spodnie. Czym się pocieszałam? Oczywiście – słodyczami. Skoro i tak nie schudnę, po co odmawiać sobie przyjemności?

2 kwietnia 2016 roku

I wtedy zdarzyło się coś, co zburzyło mój bastion rezygnacji. To była cegiełka wyjęta z muru złości na siebie, jaki zbudowałam. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, jak bardzo zmieni mnie samą, moje życie osobiste, a nawet zawodowe. Na warsztatach dotyczących wyznaczania celów jedna z uczestniczek powiedziała: „chcę schudnąć” i to był dokładnie ten moment, gdy mój wcześniejszy plan – efekt warsztatów – zupełnie stracił znaczenie. Pomyślałam, poczułam i zobaczyłam (to działo się równocześnie), że to jest właśnie to, czego chcę najbardziej. Moje najgłębiej schowane marzenie, ukryte w przepastnym „już nigdy”.

Cichutka decyzja

o której wtedy nikomu nie powiedziałam, dotyczyła bardzo dla mnie wtedy wstydliwego przyzwyczajenia: wieczornego „odpoczynku” z czekoladą. Z całą tabliczką. Codziennie. Tamtej soboty postanowiłam nie zjeść czekolady: tylko dzisiaj. I następnego dnia znowu: tylko dzisiaj. Na długofalowe planowanie miałam za mało sił i za dużo porażek w odchudzaniu na swoim koncie. Na jakiekolwiek publiczne deklaracje – za dużo strachu że znów się nie uda. Postanowiłam skupić się na tym, co mogę zrobić od razu, w warunkach domowych, bez wielkich przygotowań, bez wydatków na siłownię czy drogi sprzęt.

Małe kroki

Tak układałam swoją własną ścieżkę – krok za krokiem, kamyczek za kamyczkiem. Nordic walking i poranna gimnastyka jako źródła radości (zamiast słodyczy), zdrowe jedzenie zamiast przetworzonego. Żadnego cukru. Jedzenie zamiast głodzenia czy przejadania się. I chodzenie – gdy tylko się da i gdzie tylko się da. Gdy zobaczyłam 5 kilogramów mniej na wadze, uwierzyłam, że niemożliwe staje się możliwe. I że mam na to realny wpływ. Ja sama – nie okoliczności i nie inni ludzie. Od kwietnia do września 2016 roku schudłam 17 kilogramów.

Wydobyta radość

Im mniej ważyłam, tym więcej było mnie we mnie samej. Czułam się tak, jakby wraz ze zmianą nawyków „odpadały” kolejne warstwy przekonań, że się „nie da” (schudnąć), że „coś” (powinno się stać), że „już zawsze” (tak będę wyglądać). Jak warstwy kamienia, z którego wyłania się kształt, jak łupiny, które trzeba zdjąć, żeby poznać smak.

Mogę!

Mogę założyć krótką spódniczkę. Dopasować wąskie spodnie. Wybrać kolorową sukienkę. Poszukać dwuczęściowego kostiumu na plażę. Mogę podejść w sklepie do półki z rozmiarami innymi niż największe i znaleźć tam coś dla siebie! Dlaczego? Dlatego że najpierw mogłam wejść po schodach bez zadyszki. Dobiec do autobusu. Zmęczyć się na 8-kilometrowym spacerze. Wybrać inne zakończenie dnia niż słodycze. Mądre jedzenie zamiast pochłaniania.

Odzyskana nadzieja idzie w świat

Chciałam się dzielić tym, co odkryłam: odchudzanie po czterdziestce jest możliwe. Wtedy zaczął powstawać blog Zaczynam Teraz. Znajomi pamiętający mnie ze szkolnych lat widząc jak się zmieniłam, przecierali oczy ze zdumienia. Razem z gratulacjami przychodziły pytania: Co zrobić? Chcę tak jak Ty… I wtedy uśmiechnęło się do mnie kolejne wydobyte marzenie: studia podyplomowe. Aby oprócz dzielenia się własnym doświadczeniem odchudzania dysponować narzędziami i profesjonalną wiedzą.

Coaching zdrowia i żywienia

na Collegium Civitas to rok poznawania narzędzi i doświadczania, czym jest coaching. Jak zadawać pytania, jak słuchać, jak wspierać w drodze do zmiany nie narzucając własnych rozwiązań. Czym są Zasady Zdrowego Myślenia, Racjonalna Terapia Zachowania, jakie niesamowite efekty przynosi praca z przekonaniami, jaką specyfikę ma Dialog Motywujący i jak nasze ciało reaguje na coś, co dzieje się jedynie w naszej głowie…

Tu dziś jestem

Szczęśliwa, spełniona 43-latka, która dzięki pierwszej, cichutkiej decyzji zmieniła nie tylko swoją wagę, także wygląd, sposób patrzenia na siebie i na świat, swój sposób ubierania (kolory!) i… zawód. Kim jestem jako coach zdrowia? Lubię mówić i myśleć że po prostu rozmawiam z kobietami. Impulsem mojej pierwszej decyzji były usłyszane słowa, dlatego i ja wysyłam do nich słowa z misją wydobywania dobra. Dobra, możliwości i zasobów, które noszą w sobie albo mają w zasięgu ręki. Tym jest dla mnie coaching. A ponieważ przeszłam długą drogę od zagłuszania sygnałów ciała do słuchania go, uczę się jak pracować z kobietami łącząc psychiczny, cielesny i duchowy wymiar osoby na rocznym kursie Chrześcijańskiej Terapii Integralnej prowadzonym przez Monikę i Marcina Gajdów.

Zostań tu na dłużej. Zapisz się żeby dostawać moje listy, polub Zaczynam Teraz na Facebooku, skorzystaj z bezpłatnego Kursu Bez Słodyczy. A kiedy będziesz chciała sprawdzić, jakie skarby wydobędzie z Ciebie utrata kilogramów – napisz do mnie, ustalimy termin indywidualnego spotkania.