Roma Leśniewska wywiad dla bloga ZaczynamTeraz

Odchudzanie: efekt czy zmiana? Wywiad z Romą Leśniewską

Skąd na blogu dotyczącym odchudzania wywiad z osobą, która mówi wprost, że nie chce się odchudzać? 🙂 Właśnie dlatego, że mówi o największym niebezpieczeństwie tego procesu: skupieniu wyłącznie na efekcie. I to nie tylko w swoim nastawieniu, ale także (co bardzo smutne) w podejściu dietetyka.

Zaprosiłam Romę do wywiadu, bo w naszej grupowej rozmowie wydobyła to, co jest istotą mojej pracy z kobietami: odchudzanie to coś więcej niż zrzucenie kilogramów, a dobra dieta prowadzi do trwałej zmiany i nie ogranicza się jedynie do liczb.

Bezpieczne odchudzanie przynosi nam zdrowie i w istocie jest zmianą stylu życia. Początkiem, mobilizacją, potraktowaniem całej siebie z szacunkiem. Jeżeli naszym celem jest odchudzanie bez efektu jojo – a przecież chodzi nam właśnie o to, by zrzucone kilogramy nie wróciły z nawiązką – potrzebujemy procesu, w którym nasz organizm będzie miał czas na naukę.

Potrzebujesz motywacji, najlepiej w dużych ilościach i od zaraz?
Odbieraj co tydzień listy ze słowami zachęty i inspiracji.

Dlaczego odchudzanie jest takie trudne? A może zapytajmy inaczej: kiedy odchudzanie jest trudne? Gdy staje się niecierpliwym oczekiwaniem na szybki efekt zrzucenia kilogramów, na które często pracowałyśmy latami… Tymczasem nasz organizm potrzebuje stopniowej nauki wymagającej czasu: jak jeść, jak odpoczywać, jak reagować na trudności, jak radzić sobie z emocjami…

Najlepsza dieta to… stopniowa zmiana, opierająca się przede wszystkim na znajomości samej siebie. Wspomina o tym również Roma – zapraszam do lektury wywiadu 🙂

Cześć Roma, jak Cię przedstawić Czytelniczkom bloga?

Na co dzień właścicielka marki produkującej zdrowe i niepowtarzalne przekąski i gryzaki dla psów. Prywatnie typowa psia matka, aktywna, kreatywna osoba. Bardzo akceptująca siebie i swoje ciało. Współorganizatorka Zlotu Maltańczyków, który przyciąga wiele pozytywnie zakręconych osób.

Jakie były początki Twojego odchudzania?

Pierwsze odchudzanie przeszłam przed studniówką, zrzuciłam 17 kg w szybkim tempie, miło i przyjemnie na modnej wtedy diecie Dukana. Było pysznie i samą dietę wspominam bardzo pozytywnie, ale dieta powinna być początkiem zmian a u mnie była jedynym etapem zrzucenia kilogramów. Wyrównanie wagi nie było udane, szybko wróciłam do poprzedniej wagi a moje samopoczucie pierwszy raz w życiu było złe.

Kolejną próbę podjęłam 3 lata temu. Z biegu razem z mamą weszłyśmy do sieciowej „odchudzalni”. Teraz po wielu skończonych szkoleniach w tym zakresie wiem, że miła Pani przedstawiająca się jako dietetyk mało wiedziała o zdrowiu, odchudzaniu, zmianach nawyków czy w końcu tak ważnej psychologii podczas procesu zmian. Zrzuciłam dokładnie 28,7 kg i nie czułam się dobrze. To dziwne, fizycznie było super, byłam sprawna, odzyskałam energię i chęci do działania, ale głowa mówiła mi, że jest źle – i było źle. Pierwszy raz tak poważnie zaczęłam się wstydzić swojego ciała bo nie byłam już gruba a wisiały mi ramiona, pupa nie była już taka krągła a brzuch delikatnie odznaczał się pod koszulą. Waga wróciła z ogromną nawiązką dokładnie 28,7 kg i nadprogramowe 13 kg. Tak gruba nigdy nie byłam. Czuję się dobrze, bardzo akceptuję swoje ciało. Lubię swoją dużą pupę, uda i pięknie zarysowaną talię. Pomimo otyłości mam bardzo proporcjonalną budowę ciała. Kolejną dietą zrobiłam sobie większą krzywdę niż poprzednią.

Czyjej pomocy w odchudzaniu szukałaś i jaki stawiałaś sobie cel?

Szukałam pomocy dietetyków, później w końcu zrozumiałam, że to nie problem z jedzeniem tylko zwyczajne zajadanie problemów doprowadziło mnie do takiego stanu. Przyjaciółka namówiła mnie na wizytę w grupie wsparcia dla grubasów. Poszłam było super, ale tylko dlatego, że absolutnie wszyscy byli grubsi ode mnie. Efektem był kupiony batonik po wyjściu. Nie tędy droga – pomyślałam. Celem zawsze było zrzucenie kilogramów, to zły cel.

W odpowiedzi na moje pytanie w naszej grupie napisałaś: „nigdy więcej nie chcę się odchudzać”. A jednak dołączyłaś do grupy 🙂

Nigdy więcej nie chcę się odchudzać, jestem bombardowana wiadomościami o czarodziejskich koktajlach, skrzętnie ułożonych dietach. Nie, dziękuję. Postoję w miejscu w którym jestem i poczekam. Nie jestem gotowa na zmianę stylu odżywiania. Nigdy więcej nie zrobię sobie takiej krzywdy jaką zrobiłam sobie 2 dietami. Wiedza jest dla mnie ważna, nabieram sił do zmian a wiedza daje mi poczucie bezpieczeństwa.

Roczne konsultacje z dietetyczką podsumowałaś gorzkim: „Efekty były super, ale była nastawiona na efekt a nie na zmiany. Mój błąd ze jej zaufałam.” Ogromna różnica! Opowiedz proszę więcej.

„Odchudzalnie”, bo tak nazywam popularną sieć punktów dietetycznych w naszym kraju, zatrudniają często niezbyt dobrze wykształcone osoby bez pasji. Chociaż żyję nadzieją, że gdzieś za biurkiem siedzi miła Pani, która ma wiedzę i umie dać wsparcie, to jednak ja na taką nie trafiłam. Liczyły się efekty. Radość z każdego zrzuconego kilograma. Kolejne ampułki, kolejne ważenie, kolejne przepisy. Tylko co później? Ustabilizowałam wagę, przeszłam wszystkie etapy odchudzania według listy i co dalej? Gratulacje, uścisk dłoni i …? I zostałam z myślą, że się udało, ale co dalej, co mam włożyć do ust żeby moja waga, moje ciało, moja głowa były zdrowe? W tej samej minucie znalazłam ukojenie problemu w lodach nieopodal „odchudzalni”. Początek końca, spektakularnie pozwalałam sobie na więcej i więcej, przecież tyle zrzuciłam, batonik mi nie zaszkodzi! Pozwalał zapomnieć o tym, że mam problem i zostałam z nim sama bo już nie ma celu, nie ma ważenia, nie ma diety, nie ma wsparcia. Ile musiałam zjeść „batoników” żeby przytyć ponad 40 kilogramów? Nie wiem. Nie wiem jak mogłam do tego dopuścić.

Gdybyś miała wymienić 3 najważniejsze, pozytywne wnioski, które wyciągnęłaś z tamtej sytuacji, byłyby to…?

Zdałam sobie sprawę, że mam problem i nie leży on w tym, jak twierdzili wszyscy znawcy, że lubię jeść. Jestem uzależniona od cukru. Jestem tego świadoma. Bardzo pozytywnym wnioskiem jest to, że nie chcę się odchudzać. Nie chcę utraty kilogramów, planuję zmianę stylu życia. Wiem jak zacząć, ale muszę być gotowa na ten powolny proces.

Świadomość nawyków, czyli to jak uzależnienie od cukru stało się wygodne, stało się nawykiem.
Świadomość tego jak to działa utrzymuje mnie w przekonaniu, że odchudzanie nie jest fajne. Fajna jest głębsza zmiana.

„Dopóki nie zmienię nastawienia i nie zmienię stylu odżywiania to o odchudzaniu nie ma mowy.” – napisałaś w grupie. Czym w tej chwili jest dla Ciebie odchudzanie? Te dwa elementy są przecież jego istotą…

Odchudzanie przestało być dla mnie celem, zaczęłam traktować je jako efekt zmiany stylu jedzenia.
Cel osiągnęłam 2 razy. Jestem z nich dumna, ale wniosły w moje życie więcej złego niż dobrego. Trzeciego razu nie będzie.

Czego nauczyłaś, dowiedziałaś się o sobie w procesie odchudzania?

Tego, że jestem bardzo wytrwała i zacięta w walce, że lubię zdrowo jeść, ale nawyki są silniejsze ode mnie i muszę nad tym pracować.

Na jakim etapie jesteś teraz w kontekście zmiany stylu życia?

Mam świadomość jak dużo złego wyrządziłam sobie dietami. Uczę się, podpatruję pomysły na fajne pyszne jedzenie, zaczęłam gotować zdrowiej, chodzę z psami na dłuższe i bardziej systematyczne spacery. Jestem gruba, ale czuję się dobrze. Jednak wiem, że muszę zmienić styl życia i odżywiania dla swojego zdrowia – mam zamiar żyć długo!

Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się z Czytelniczkami własną historią 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *