Po co rozgrzewka przed Nordic Walking?

Wtedy już chodziłam z kijkami, ale nikt nie powiedział mi, że przed marszem powinnam zrobić rozgrzewkę. Być może w internetowych publikacjach trafiałam na takie stwierdzenia, ale konsekwentnie je lekceważyłam.

Po co mi rozgrzewka przed tak łagodną, spokojną aktywnością…?

…myślałam. Przecież moje zmęczenie narasta stopniowo, a chodzenie samo w sobie mogłoby być rozgrzewką przed większym, intensywniejszym wysiłkiem. Wtedy jeszcze byłam przekonana, że rozgrzewki wymaga jedynie taka aktywność, przy której moje zmęczenie sięgałoby zenitu. Czyli każda, której nie lubię. A zatem na pewno nie Nordic Walking… Po kilku tygodniach pojawił się i zaczął narastać

Ból w stopie – co to znaczy?

…zastanawiałam się. Przecież jestem aktywna jak chyba jeszcze nigdy w życiu, nie uderzyłam się, nie miałam żadnej kontuzji, nie chodzę na obcasach – co się dzieje? Bolała mnie pięta i przestrzeń pod stopą między piętą a palcami. Najbardziej po chwilach bezruchu – snu albo siedzenia. Ponieważ w tym czasie chodziłam na ćwiczenia usprawniające mój kręgosłup, zapytałam o to fizjoterapeutkę prowadzącą naszą grupę. I zaczęło się…

Rozcięgno podeszwowe albo nawet ostroga piętowa

– usłyszałam. Ani jedno, ani drugie nie brzmiało dobrze, choć jako osoba dociekliwa dopytywałam, co to jest, z jakiego powodu się pojawiło i dlaczego boli. Dowiedziałam się, że – najogólniej mówiąc – rozcięgno podeszwowe jest tkanką, którą mam od zawsze, natomiast ostroga piętowa to maleńkie, „nadprogramowe” wyrostki kości, których nie powinno tam być. Poznałam też kilka ćwiczeń rozciągających tylne mięśnie nóg i mających niwelować, a przynajmniej – zmniejszać ból. Wykonywałam je skwapliwie, jednak ból nie mijał. Wtedy wpadła mi w ręce broszura z informacjami na temat Nordic Walking, w tym – o koniecznej rozgrzewce przed marszem i rozciąganiu po zakończeniu.

Rozgrzewka przed Nordic Walking?

Widocznie do wszystkiego można dodać filozofię – pomyślałam. Ponieważ jednak ta sama broszura podsunęła mi myśl o ukończeniu kursu na instruktora Nordic Walking, postanowiłam skorzystać ze wszystkich zawartych w niej dobrych rad i każdego dnia przed wyjściem przystępowałam do rozgrzewki. Pierwszym, dostrzegalnym niemal od razu efektem było wrażenie łatwiejszego, jakby bardziej płynnego marszu. Mijając stałe punkty na trasie czułam się mniej zmęczona, a poczucie, że mogę wszystko i dojdę wszędzie, pojawiało się z większą intensywnością.

Ból pięty przy chodzeniu?

Nawet nie zauważyłam, kiedy przestał mi dokuczać. Chyba po prostu z dnia na dzień stawał się mniej dokuczliwy (tak – wychodziłam mimo bólu, co niestety mogło się skończyć bardzo źle…) aż minął całkowicie. Wtedy doceniłam zalety rozgrzewki przed marszem z kijkami i zaczęłam szukać powodów, dla których jest tak ważna. Przede wszystkim

Przygotowuje ciało do wysiłku

stopniowo i bez gwałtowności, której mój osłabiony kręgosłup nie lubi. Czas na powolne rozruszanie jest dla organizmu sygnałem do pracy w innym trybie. Dzięki temu „budzi się” do ruchu przed marszem, a nie dopiero w trakcie i może pracować intensywniej. To dlatego mój marsz po rozgrzewce był intensywniejszy, a poczucie możliwości – większe. Takie stopniowe przygotowanie organizmu

Wzmacnia i rozgrzewa mięśnie

Aktywne podczas marszu – rozgrzewa a słabszym dodaje siły. Jest jak dobry motywator dla niejednorodnego zespołu, w którym każdy z członków weźmie udział w zadaniu, choć nie każdy jest równie silny i aktywny. Dzięki takiej „motywującej” dla mięśni rozgrzewce cały skład ma szansę je ukończyć bez szwanku. Innymi słowy

Rozgrzewka chroni przed kontuzją i zakwasami

Ciało, zwłaszcza spędzające większość czasu w bezruchu, potrzebuje delikatnej „zapowiedzi”, że właśnie zmienia się tryb jego pracy. Jeśli jej nie otrzyma – w postaci ruchowego przygotowania – zareaguje bolesnym „zdziwieniem”, czyli urazami i zakwasami. Zakwasy to mikrourazy pojawiające się wtedy, gdy nasz organizm nie jest przyzwyczajony do wysiłku. Potrafią skutecznie ograniczyć nasz zakres ruchu, tymczasem

Rozgrzewka zwiększa naszą swobodę ruchów

i zapewne dzięki niej podczas marszu z kijkami czułam się tak, jakbym mogła pokonać każdą odległość. Z pewnością była to również zasługa regularności ćwiczeń – letnie, wakacyjne poranki zdecydowanie sprzyjają codziennej aktywności, a ja cieszyłam się silną motywacją, aby osiągnąć cel w postaci konkretnego ubytku na wadze. To doświadczenie nauczyło mnie, aby

Nigdy nie rezygnować z rozgrzewki

pod pozorem braku czasu, ochoty albo jednego i drugiego. Zwłaszcza jesienią czy zimą, gdy nie wychodzę na Nordic Walking codziennie, mój organizm bardziej potrzebuje spokojnego przygotowania do wysiłku i rozruszania mięśni. Potraktowany z całą powagą, „odwdzięczy” mi się lepszą sprawnością i stopniowo poprawiającą się kondycją.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *