Podsumowanie #1 grudzień 2016

Start bloga, a tu już jakieś podsumowania? To idealny moment żebyś poznała mnie bliżej. W zeszłym roku o tej porze nawet nie wiedziałam, że w nadchodzącym 2016 zdecyduję się na tak ważną zmianę, która pociągnie za sobą kolejne. Oto 7 moich osiągnięć tego roku:

  1. Decyzja o rozpoczęciu odchudzania. Bezapelacyjnie najlepsza w tym roku. Największa. Odważna. Moja. Wypowiedziana przed samą sobą, cichutko i potwierdzona pierwszym małym krokiem dotyczącym wieczornego zwyczaju pochłaniania słodyczy. Nie: jedzenia, tylko właśnie: pochłaniania. Bolało 🙂 Daleka byłam wówczas od informowania o tym całego świata. Wyobrażałam sobie wtedy, że równie trudny będzie następny wieczór i kolejny… Wytrwałam. Jestem z siebie dumna.
  2. Całkowita rezygnacja ze słodyczy na etapie uzyskiwania sylwetki-o-jakiej-zawsze-marzyłam. To był czas, kiedy w sklepie „krzyczały” do mnie wszystkie czekolady, batoniki, ciasteczka, a do piekarni wolałam nie wchodzić. Zakupy spożywcze bez słodkiego dodatku wydawały się… mocno niepełne, a dzień bez czekoladowego zakończenia – pozbawiony koniecznej puenty. Aż nadszedł ten moment, kiedy przy sklepowych półkach uświadomiłam sobie, że nie muszę iść w stronę działu ze słodyczami. Nie muszę! Nie potrzebuję! Koszyk bez czekolady nie wydaje się pusty jak puchatkowy garnuszek bez miodu, a mój nastrój nie zależy od kawałka brązowej tabliczki…
  3. Zmiana sposobu odżywiania, czy raczej – myślenia o jedzeniu. To nie dieta, która kiedyś się skończy. To zmiana jakości jedzenia, która pociągnęła za sobą także zmianę ilości. Zaczęłam jeść produkty sycące zamiast zapychających i… zaczęłam także „słyszeć” swój organizm dający bardzo wyraźnie znać, że już nie jest głodny. Jedzenie stało się tym, czym powinno być: zaspokajaniem głodu poprzez dostarczanie wartościowych składników. Przestało być pocieszaczem, zapychaczem albo uciszaniem emocji. Niesamowite odkrycie.
  4. Cudne samopoczucie wiosną, doskonałe – latem. Znasz to uczucie, gdy zbliżają się ciepłe dni, a Ty z niechęcią myślisz o konieczności zmiany długich spodni, zdjęcia grubego swetra? Ja znałam je doskonale i to od wielu lat. Im więcej obszernych ciuchów mogłam na siebie włożyć, tym swobodniej się czułam. Zimą czy jesienią nikt nie przygląda się wystającemu brzuszkowi czy grubszym nogom, bo ich po prostu nie widać. Latem tych „detali” nie da się ukryć – gdybyż były jedynie detalami… A tu – słoneczko grzało, a ja mogłam po prostu założyć krótką spódniczkę, sukienkę przed kolana, krótkie spodenki! Wow – ale wybór! Nie musiałam się chować za szarością ani okrywać warstwami jak kapusta czy cebulka.
  5. Kurs instruktora Nordic Walking. I to w jakim towarzystwie! Nauczycieli WF-u, którzy podczas marszu po Lesie Kabackim narzucili tempo, jakiego bez wcześniejszych, codziennych treningów z pewnością bym nie wytrzymała. Zmęczenie po powrocie było wprost proporcjonalne do mojej satysfakcji. Nie powiem, że chciałabym, żeby zobaczyła mnie moja nauczycielka WF-u z podstawówki 😉 Tyle lat musiało upłynąć, żebym odkryła sens wysiłku fizycznego i… tę prostą prawdę, że każdy może go podjąć – musi tylko znaleźć swój ulubiony rodzaj.
  6. Nie tylko zrzucenie 20 kg. Nie tylko utrzymanie tej wagi. Ciągłe, zdrowe chudnięcie. Dziś, w ostatnim dniu grudnia 2016 ważę dokładnie o 23,2 kg mniej od momentu, gdy 2 kwietnia wprowadziłam w życie decyzję o odchudzaniu. Jestem konsekwentna. Ćwiczę. Jem świadomie. Mam przed sobą cel. (Jeśli chcesz go poznać, koniecznie zapisz się na newsletter – dowiesz się jako pierwsza!)
  7. Usłyszenie głosu swojego ciała. Odkrywanie granic jego możliwości, oznak zmęczenia, brykających endorfin dzięki wysiłkowi fizycznemu. Odczuwanie jego rzeczywistych potrzeb żywieniowych dzięki zmianie jedzenia. Przestawienie się na faktyczne karmienie go, a nie zarzucanie słodką papką. Jeśli wyobrazisz sobie rzeźbiarza ociosującego kloc drewna, żeby nadać mu pożądany kształt, to czuję się właśnie jak taka wydobyta z „zagłuszaczy” postać. Słyszę siebie. Znam siebie. Wiem kiedy walczyć. Wiem kiedy odpuścić. Wiem do czego dążę. Wiem czego nie muszę. Jestem sobą.

8 komentarzy

  1. Olu, gratuluję i pozytywnie zazdraszczam, bo ja wciąż nie podjęłam tej decyzji i tego wysiłku. Czekam na kolejne wpisy!

  2. Olu!Gratuluję wytrwałości i siły ducha.Wiedze o zdrowym odżywianiu posiadam ale tylko niektóre rzeczy stosuję.Potrzebuje zmienić nawyki i rozstać się ze słodyczami.

    1. Dziękuję Joasiu 🙂 Wiesz, co masz i wiesz, jaka zmiana jest potrzebna – to bardzo dużo! Odwiedzaj mnie tu, zaglądaj, czytaj i pytaj – czas na pierwszy krok 🙂

  3. ogromne gratulacje <3 piękny wynik – proszę powiedzieć co ma Pani na myśli piszac o produktach sycących? jakie to sa?

    1. Dziękuję Pani Kasiu 🙂 Sycące, czyli dostarczające mojemu organizmowi energii zamiast zapychających, czyli tych z dużą ilością cukru i tłuszczu. Jedzonko, które odkryłam to: płatki owsiane i orkiszowe, kasza jaglana i gryczana, ciemny ryż oraz warzywa (surowe i na parze).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *