https://www.zaczynamteraz.pl/podsumowanie-2-31-grudnia-2017/

Podsumowanie #2 – 31 grudnia 2017

Ostatnie godziny 2017… Patrzę z wdzięcznością na miniony czas. Gdzie dziś jestem? Dla siebie – żeby to wyraźniej dostrzec i ponazywać, co ważne, ale i dla Ciebie – jeśli jak bumerang wraca do Ciebie myśl o odchudzaniu i pytania: Czy warto? Czy wytrzymam? spisuję to wszystko za co jestem dziś wdzięczna.

Od czasu do czasu będę zaglądać do mojego pierwszego podsumowania z ubiegłorocznego Sylwestra, jak się patrzy na podjęte wcześniej decyzje i sprawdza, czy nadal owocują.

  1. Nie odchudzam się – trzymam wagę. To był rok mniejszych i większych modyfikacji mojego sposobu jedzenia. Pozostałam przy płatkach owsianych na śniadanie, częściej jadałam poza domem, sięgałam po chleb (starannie wybierany, nigdy biały i nigdy jako podstawowy element posiłku). Ważyłam się rzadziej, w dal odchodziła moja obawa żeby nie wrócić do wagi od której zaczynałam. Nadal trzymam się listy produktów które dla mnie „nie istnieją” (gazowane napoje, mleczna czekolada, wędliny).
  2. Słyszę siebie, słucham siebie. Zaczęło się od „uczenia się kontaktu ze sobą” podczas kijkowych marszów, powoli i świadomie przenosiłam to na jedzeniowe przyzwyczajenia a pod koniec roku czuję że „mam to” także w innych dziedzinach – w życiu po prostu. Okazało się – i tego nie wiedziałam – że intuicja i wrodzone umiejętności to jeszcze nie wszystko – to początek drogi. Kolejne kroki to praca – świadoma, powolna, twórcza i zachwycająca, choć czasami trudna – nad „dokopywaniem się” do tego co jest głębiej – niekoniecznie oczywiste i niekoniecznie do rozpoznania na pierwszy rzut oka. To może być praca z przekonaniami, której zaledwie zaczęłam się uczyć na studiach, ale widzę to szerzej – jako ciągłe zadawanie sobie pytań: co jest pod spodem? 🙂 Co jest pod tą myślą, co kryje się za tamtym odczuciem? I w taki sposób dowiadujesz się człowieku jak mało siebie znasz 😉
  3. Wewnętrzna cisza najbardziej motywuje mnie do pracy. Każdej pracy. To jedno z moich ważniejszych tegorocznych odkryć. To nie punkty i tabelki są moim „napędem” (choć szanuję i doceniam). Jeśli nie słyszę siebie i nie wiem dokąd zmierzam, nie zrobię nawet kroku. Praktyczny wniosek? Dbając o czas i przestrzeń dla siebie najlepiej inwestuję w swoje cele.
  4. Studiuję podyplomowo coaching zdrowia i żywienia. Dwa moje marzenia w jednym: studia i coaching 🙂 Jest pięknie. Przyszłam po narzędzia do pracy z innymi, dostaję wiele dla siebie. Nie zawsze są to oczywistości. Czasem pytania. Widzę że naprawdę „studiuję” a nie po prostu: „jestem na studiach”. Najszerzej otwieram oczy (i uszy, i serce) gdy widzę że moje osobiste odkrycia mają swoje nazwy i miejsce w tym czego się uczę. Choćby budowanie na pozytywach i patrzenie w przyszłość – istota coachingu.
  5. Odkrywam że mogę pozbywać się balastu myśli czy emocji jak pozbyłam się kilogramów. I że to także jest połączenie pracy i przygody – jak w odchudzaniu. Wiem co „jem”, wiem czego „nie jem”, uczę się dbać o siebie. Tak dokładnie – mam wrażenie że jestem na początku tej drogi. Nie zakładałam konkretnej liczby kilogramów do zrzucenia i nie zakładam konkretnych rezultatów uczenia się siebie. Wiem że chcę tę drogę przejść z Bogiem. Jedynym Bogiem.
  6. Cieszę się tym co przede mną. Widzę jak jedna mała decyzja z 2 kwietnia 2016 owocuje wydarzeniami i spotkaniami, których nie planowałam, a które pojawiają się gdy jestem na nie gotowa. Właśnie to do mnie dotarło: nowa droga, nowa możliwość, nowe pytanie pojawia się wtedy, gdy jestem gotowa się z nimi zmierzyć. Wierzę w to. „Albowiem Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.” (Rz 8,28).

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *