podsumowanie-3-31-grudnia-2018

Podsumowanie #3 – 31 grudnia 2018

Czytam zeszłoroczne podsumowanie i widzę jak wiele się zmieniło. I we mnie i wokół mnie. Przyglądałam się sobie reagującej na wydarzenia, na które nie miałam wpływu i… staję dziś mocno na każdym doświadczeniu mijającego roku, żeby budować na nim swoje teraz.

Trzymam wagę. Ćwiczę codziennie i szukam okazji do spacerów. Według endomondo przeszłam w tym roku nieco ponad 600 km, z czego najwięcej w sierpniu, bo aż 100. Szukam okazji to najlepiej powiedziane, bo wiele moich spacerów to wybór dłuższych tras do miejsc docelowych. Trzymam się zasady aby aplikację włączać tylko wtedy, gdy mogłabym podjechać, jednak decyduję się pójść piechotą.

Mam w sobie więcej pokory i wyrozumiałości – a przynajmniej taką żywię nadzieję. Najpierw wobec siebie, bo bez wyrozumiałości dla siebie trudno o nią wobec innych. Dlaczego tak? Kiedy żegnałam Mamę, we wrześniu tego roku, przez te kilka najintensywniejszych dla mnie dni świat wyglądał tak samo i ja z zewnątrz też wyglądałam tak samo, choć w środku działo się tyle… Wtedy wróciło do mnie gdzieś usłyszane czy przeczytane: Każdy kogo spotykasz toczy walkę, o której nic nie wiesz. Jeszcze kiedy wychodziłam z domu, świat wyglądał inaczej. W ciągu godziny zmieniło się wszystko, choć nie zmieniło się nic. Nadal trwała piękna, słoneczna pogoda a ja miałam na sobie ubranie w ulubionych, radosnych kolorach. Tyle że nie jechałam już do pracy, planując kolejne zadania, ale modliłam się, żeby zdążyć pożegnać się z Mamą.

Lepiej znam swoje ciało. Teraz już także w sytuacjach zaskakujących i trudnych. Pokazało mi, powiedziało mi, że z moim (dotychczas dumnym): „ja zawsze” albo „ja nigdy” warto nieco spuścić z tonu. Pokornie (znowu!) wrócić do planu „na dzisiaj”, „na teraz” i zaczynać z miejsca, w którym jestem. Kręgosłup reagujący nie tylko na brak ćwiczeń, ale też na wewnętrzną presję i poganianie samej siebie, żałoba przeżywana także w ciele.

Zatrzymuję się, żeby pójść dalej. Zanim zacznę dawać, zanim będę mogła zrobić kolejny krok, potrzebuję przeżyć, nazwać, poukładać to co się wydarzyło, co otrzymałam, czego doświadczyłam. Dopóki tego nie zrobię – ślizgam się gdzieś po powierzchni siebie. Co mi otwiera tę drogę do siebie? Pisanie. Ruch. Muzyka. Prowadzą nawzajem do siebie.

Odkrywam taniec. Taki dla siebie, w domu, nawet podczas codziennych, domowych zajęć albo pomiędzy nimi. W czasie jednego ze zjazdów kursu u Moniki i Marcina Gajdów po takiej tanecznej chwili usłyszałam: Ola, ty się cały czas uśmiechałaś 🙂 Postanowiłam zatem nie czekać na żadne „specjalne okazje” tylko tańczyć gdy mam ochotę, bo bardzo to lubię 🙂

Skończyłam studia podyplomowe, zaczęłam roczny kurs. W czerwcu tego roku uzyskałam dyplom Coachingu Zdrowia a w listopadzie rozpoczęłam Kurs Chrześcijańskiej Terapii Integralnej. Nowy czas, nowe doświadczenia i nowe produkty online dla kobiet już wkrótce tutaj, jako owoce tego co otrzymałam i otrzymuję 🙂

2 komentarze

  1. Podsumowanie 2018 roku.
    Co zyskałam dzięki Tobie Olu, dzięki temu, że czytam Twoje listy do mnie.
    Otóż od początku ubiegłego roku pokochałam spacery z kijkami, stosuję do dziś, oczywiście z różnymi częstotliwościami, wiosną i latem najczęściej.
    Prawie nie jadam słodyczy, dzięki kursowi, w którym wytrwałam.
    Byłam na diecie owocowo-warzywnej dr Dąbrowskiej, na wczasach 2 tygodniowych w Węgrowie.
    W ROKU 2018 SCHUDŁAM 12 KG. Ale to nie koniec, w tym roku robię powtórkę, chcę schudnąć jeszcze z 10 kg.
    Bardzo za wszystkie Twoje rady, sugestie dziękuję, życzę zdrowia i radości w 2019 roku, i czekam na dalsze listy. Pozdrawiam cieplutko. Ewa

    1. Bardzo Ci dziękuję Ewa za to że zdecydowałaś się podzielić tym publicznie 🙂 I gratuluję! 12 kilogramów to ogromny sukces! Kibicuję Ci w dalszych zdrowotnych planach i cieszę się na nasze kolejne listowne spotkania 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *