post-daniela-konstancin-taki-bliski

Post Daniela: Konstancin taki bliski!

Myślałaś o tym, żeby przeżywać Post Daniela wyjazdowo, ale zastanawiasz się, czy dasz radę? Wróciłam niedawno z weekendowych rekolekcji z Postem Daniela w Centrum Animacji Misyjnej Księży Pallotynów w Konstancinie-Jeziornej. Było pięknie…

Dopóki wrażenia są jeszcze świeże, podzielę się z Tobą kilkoma odkryciami z tego miejsca:

  • Cieszę się że zaczęłam post wcześniej – czwartkowa kolacja w ośrodku przypadała na mój ósmy dzień. Organizm był już przyzwyczajony do mniej kalorycznego jedzenia, po posiłkach złożonych z kilku elementów (sok warzywny albo koktajl, surówki, warzywa na ciepło, zupa albo zakwas buraczany) czułam się bardzo najedzona. To był już ten czas postu, kiedy samopoczucie jest świetne i można w pełni korzystać z proponowanych aktywności. Najbardziej cieszyłam się na basen 🙂 Były też osoby które właśnie od wyjazdu zaczynały swój post, zdecydowane kontynuować go po powrocie do domu, z doświadczenia pamiętające, że pierwsze dni są dla nich najtrudniejsze. Każdy odkrywa swój najlepszy sposób 🙂
  • Zaowocowało moje wcześniejsze zdrowe odżywianie. Wykluczenie podczas postu produktów zbożowych, tłuszczy i nabiału nie było dla organizmu „szokiem”, jakim mogłoby być przejście z niezdrowego (czyli mojego sprzed dwóch lat) jedzenia wyłącznie na warzywa i niektóre owoce.
  • Posmakowałam i zobaczyłam, jak wiele pysznych potraw można przygotować z warzyw z niewielkim dodatkiem (niektórych) owoców. Zapisywałam co jem i jak się czuję. Wiele smaków było dla mnie odkrywczych i zaskakujących. Najpierw stwierdzałam, że coś bardzo mi smakuje, a potem pytałam o składniki surówki 🙂
  • Wielki Post jest idealnym czasem na Post Daniela. To chyba pierwszy Wielki Post w moim życiu, w którym odkrywam jak bardzo to co jem (i czego nie jem) ma realny i bardzo pozytywny (to ważne!) wpływ na to jak się czuję, jak reaguję i co wybieram. Kwestia wyboru dotyczy nie tylko jedzenia, ale także reakcji na różne sytuacje czy codziennych priorytetów. W moim doświadczeniu z tego czasu post nie oznacza głodu – post otwiera przestrzeń. Mówiąc obrazowo: jakbym w pomieszczeniu „zagraconym” mnóstwem przedmiotów rozsunęła je widząc dokładnie, co jest tutaj potrzebne, a z czym się żegnam. Jeśli masz możliwość wyjechania na taki turnus w innym czasie – nie czekaj na kolejny Wielki Post 😉 Moje doświadczenie mówi mi, że zaproszenie do Postu Daniela otrzymujemy w czasie, który jest dla nas najlepszy.
  • Warto przynajmniej część swojego Postu Daniela przeżyć poza domem – w gronie osób, które do takich ośrodków wracają i dzielą się swoimi doświadczeniami i owocami poprzednich postów. Uwierz mi – jest o czym słuchać 🙂
  • Wielkim darem był dla mnie dwuosobowy pokój. Rozmowy z moją Współlokatorką i konkret Jej życia to była wprost Boża odpowiedź na przeróżne pytania, które chodziły mi po głowie.
  • Można skupić się na diecie warzywno-owocowej, natomiast przeżywanie tego czasu jako postu właśnie, z uwzględnieniem wymiaru duchowego i mądrości zapisanej w Księdze Daniela przynosi bardzo głębokie doświadczenie jedności ciała, duszy i ducha.
  • Moja wiedza o zdrowym stylu życia rośnie, ale słuchając osób które od lat zawodowo pracują w tej dziedzinie (na rekolekcjach były to pani dietetyk i lekarz internista) zawsze dowiaduję się czegoś nowego.
  • Warto przyjechać do takiego miejsca z pozytywnym nastawieniem i ciekawością, co nowego odkryję. To stwierdzenie mogłoby się wydawać banalne, ale… przy kilkuosobowych stołach prędzej czy później moje niezadowolenie czy niechęć uderzy w inne osoby, które często wkładają sporo wysiłku w to by widzieć „szklankę do połowy pełną”.
  • Bardzo dobrą decyzją było dla mnie poprzestanie na produktach z codziennego menu. Świadomie nie wzięłam ze sobą cykorii (którą w czasie diety warzywno-owocowej można pić) czy owoców które można jeść. To był dla mnie wyraz tego co działo się wewnątrz: nastawienie i otwarcie na to, czym karmi mnie Bóg.
  • Nie korzystałam z możliwości konsultacji z lekarzem czy dietetykiem, nie potrzebowałam też pomocy pielęgniarki, ale świadomość że takie osoby są i oprócz wiedzy medycznej służą też własnym doświadczeniem (pani doktor pościła razem z nami) była dla mnie bardzo ważna.
  • Mogłam poczuć, jak różne rodzaje wysiłku fizycznego (basen, siłownia, ruch na świeżym powietrzu, gimnastyka) wpływają na mój stopień „przyswajania” tego co słyszałam podczas wykładów czy wprowadzenia do medytacji. Wszystko czym się zajmowałam: modlitwa, aktywność fizyczna, zdobywanie wiedzy a nawet jedzenie cudownie ze sobą współgrało.

Takie poczucie integralności to zresztą moje doświadczenie z całego postu, nie tylko w Konstancinie i zapewne jeszcze o tym napiszę 🙂

4 komentarze

  1. Pięknie opisałaś swój pobyt w Konstancinie i duchowe odczucia w czasie postu.Odczułam wielkie pragnienie przezyć to również, zainteresuję się bliżej postem Daniela i być moze wyjazdem w to wspaniałe miejsce. Może to Ty jesteś w jakimś stopniu moim przewodnikiem, zupełnie przypadkowo trafiłam na Twojegp bloga i już na drugi dzień kupiłam sobie kijki i konsekwentnie chodzę na godzinne codzienne spacery bez wzgledu na pogodę, Sama sobie się dziwię, że jestem taka wytrwała, nie mogę doczekac się wiosny, wtedy to dopiero będzie przyjemność ze spacerów!!! Schudłam już 3 kg, odżywiam się też inaczej to znaczy zdrowo, Przy okazji zapytam Cię, czy godzinne spacery z kijkami to odpowiedni czas, czy może powinny trwać dłużej?
    Pozdrawiam Cię i dziękuję za mądre, sprawdzone rady i proszę o nastepne listy. Ewa.

    1. Ewa gratulacje 🙂 Godzina dziennie codziennie? Gratuluję wytrwałości 🙂 Chyba połknęłaś kijkowego bakcyla 😉 Chodziłam tak długo i na takich dystansach żeby mieć z tego radość – czasem dłużej, czasem krócej jeśli czułam duże zmęczenie. A Konstancin gorąco polecam – mam nadzieję tam jeszcze przyjechać 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *