prawo-do-bledow-w-odchudzaniu

Prawo do błędów w odchudzaniu

Kiedy planujesz odchudzanie czy zmianę sposobu jedzenia, jak myślisz o czasie, który jest przed Tobą? Jak wyobrażasz sobie to co będzie, jak wyobrażasz sobie siebie przez następne tygodnie czy miesiące?

Chcesz osiągnąć sukces – to jasne. Po to zaczynasz. Nikt nie startuje z wizją porażki. Zależy Ci na tym, żeby wszystko dobrze poszło i pozytywne nastawienie jest jak najbardziej na miejscu.

A czy zapytałaś kiedyś samą siebie: co zrobię, jeśli… (osiągnięcie celu będzie się przedłużało / nie zrealizuję planu który sobie ułożyłam / zjem coś czego zdecydowałam się nie jeść / nie będzie mi się chciało…)

Po co mi to pytanie? Czy nie podważa mojej motywacji? Czy mnie nie osłabia zaraz na starcie? Przecież nie zaczynam po to, żeby się poddać?

Pytanie ma jeden cel: stawiając je, dajesz sobie prawo do błędów, małych i dużych słabości, ale też – przyjmujesz, że podczas odchudzania może się wydarzyć coś, co zaburzy jego rytm, wytrąci Cię z równowagi, odbierze siłę.

Tak może się zdarzyć i to będzie częścią procesu – nie jego końcem. Dopuszczenie do siebie takiej myśli na początku da Ci siłę i poczucie, że nadal masz wpływ a Twoja sprawczość nie rozpłynęła się w powietrzu.

Kiedy przyjdzie taki poranek, że nie będziesz chciała nawet słyszeć o ćwiczeniach. Taki dzień, że wsparcia znikąd i wszyscy „przeciwko Tobie”. Taki wieczór, że będziesz miała ochotę rzucić to całe zdrowe odżywianie a wszystko w kuchni będzie krzyczało: „Na co Ci to? I tak do nas wrócisz!”

Im dłuższą zmianę w stylu życia planujesz, tym większe prawdopodobieństwo, że takie chwile się pojawią. W czasie dwutygodniowej diety może raz, może dwa, ale jeśli ma to być trwała, długoterminowa zmiana, obejmująca i aktywność i sposób jedzenia takich chwil będzie więcej – może nawet bardzo dużo, bo każda z nas ma inny próg wrażliwości.

Na czas zmiany nie zamkniesz się przecież w szczelnej kapsule ze spersonalizowaną regulacją docierających doznań. Będziesz dokładnie w tym miejscu i wśród tych samych ludzi, z którymi jesteś na co dzień. Nie zmieni się to co zewnętrzne, nie zmienią się te osoby. Ani na jedno, ani na drugie nie masz wpływu. Jedyną osobą, o której decydujesz, jesteś Ty sama.

Zadałaś sobie to pytanie. Dopuściłaś do siebie taką myśl. Co dalej – co możesz z tym zrobić?

Twoja wiedza o sobie, znajomość samej siebie pomoże Ci w przygotowaniu „deski ratunkowej” na ten czas. To może być:

  • list do siebie pisany w chwili entuzjazmu, radości i pewności, że zmiana stylu życia jest dobrą decyzją,
  • ważny dla Ciebie przedmiot, który przypomni Ci, dlaczego się za to zabrałaś (zastanów się co Cię bardziej motywuje: „nagroda” – np. zdjęcie wymarzonej małej czarnej, którą nareszcie założysz, czy „kara” – np. zdjęcie z ostatnich wakacji, kiedy obiecałaś sobie, że ostatni raz tak się czujesz na plaży),
  • przypomnienie sobie emocji, stanu z jakim zaczynałaś odchudzanie,
  • melodia albo Twoje własne, nagrane na dyktafon słowa – przesłanie dla samej siebie w przyszłości…

Pomysłów może być tyle, ile kobiet na świecie – tu nie ma schematów czy „jedynie słusznych rozwiązań”. To co dla jednej z nas będzie strzałem w dziesiątkę, dla innej okaże się nie do przyjęcia 🙂

Przekonanie o potrzebie oparcia i absolutne mistrzostwo w zawodzie to zaledwie dwa (z kilkunastu) nieracjonalnych przekonań zawodowych, które przyczyniają się do wypalenia zawodowego.

Dopuszczenie do siebie myśli: „nie zawsze muszę być świetna” i „nie zawsze otrzymam wsparcie” przydaje się też w wielu innych dziedzinach życia. Postawa: „może być różnie i też to zaakceptuję” pomoże mi nie upatrywać końca świata w tym, co będzie jedynie końcem moich złudzeń – nieracjonalnych przekonań. O pracy, o odchudzaniu, o projekcie, o relacji… O życiu po prostu 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *