skuteczne-odchudzanie-po-40

Skuteczne odchudzanie po 40

Wczoraj pomyślałam, że największe dramaty i największe sukcesy mają swoje początki w sklepowych przymierzalniach. Bo albo okazuje się, że jest co świętować a wyrzeczenia się opłacały, albo jest gorzej niż myślałyśmy i trzeba się za owe wyrzeczenia porządnie zabrać.

Można ewentualnie złożyć wszystko na karb fatalnego oświetlenia w kabinie, ale o ile znamy wpływ światła na wygląd naszej sylwetki, to już guziki, zamki błyskawiczne czy lustro nie kłamią. I tu zaczyna się wielka radość (którą znam) albo totalna rezygnacja (którą znam równie dobrze). W przypadku pierwszego doświadczenia pozostaje nam świętowanie sukcesu – oczywiście niekoniecznie gigantyczną porcją lodów 😉

Przy zniechęceniu i smutku porcja słodyczy tym bardziej nie jest rozwiązaniem. Co w takim razie mogę zrobić po wyjściu z przymierzalni z takim bagażem? Piszę wyłącznie z własnego doświadczenia – jak kobieta, która zaczęła

Odchudzanie po czterdziestce

i swoimi odkryciami dzieli się z drugą kobietą szukającą pomocy gdzieś między przymierzalnią a domem… Najlepszą rzeczą, jaką możesz teraz dla siebie zrobić, jest Twoja zgoda na odczuwanie tego, co właśnie czujesz. Nie bagatelizowanie, nie zaprzeczanie i nie udawanie, że nic takiego się nie stało. Niech te łzy płyną…

A teraz popatrz na miejsce, w którym jesteś jak na początek przygody odchudzania i proces, na który krok po kroku masz wpływ. Wybierasz, decydujesz i przeznaczasz czas zamiast tracenia go i poddawania się. Za wszystkie działania, jakie dziś podejmiesz, jutro będziesz sobie wdzięczna. Od czego możesz zacząć?

Zdrowe odchudzanie krok po kroku

Moja decyzja była spontaniczna – podjęta podczas kobiecych warsztatów dotyczących wyznaczania celów. Nie byłam pewna, czy dotrwam do wieczora z bohaterskim postanowieniem, żeby dnia nie zakończyć czekoladą, dlatego na wszelki wypadek nikomu o nim nie powiedziałam. Stwierdziłam że w razie czego będę się wstydzić wyłącznie przed samą sobą. Wytrwałam. To było trudne.

Z natury jestem konsekwentna, dlatego następnego dnia postanowiłam powtórzyć swój sukces 😉 i również darować sobie słodycze. Jednocześnie docierało do mnie, jak bardzo jestem od nich uzależniona. Nie tylko od wieczornych porcji, ale także od deseru po obiedzie, słodkości do kawy czy ciasteczkowego podwieczorku. Tu już nie mogłam siebie oszukiwać – widziałam jak na dłoni, ile miejsca cukier zajmował w moich myślach i nawykach.

Moja konsekwencja ma szczególny wymiar, bo im większe zadanie przede mną, tym bardziej koncentruję się na (nieustających) przygotowaniach zamiast na rozpoczęciu. Wiedziałam, że jeśli moje odchudzanie ma być skuteczne, powinnam działać „niepostrzeżenie” dla siebie samej, czyli bez wielkich deklaracji, koncentrując się na tym, co mogę zrobić albo co wybrać tu i teraz.

Nawet przed samą sobą starałam się mówić i myśleć o wybieraniu zamiast o rezygnacji. Bo jeśli z czegoś rezygnuję, prędzej czy później zacznie mi tego brakować (cukru!), a jeśli wybieram to znaczy że świadomie decyduję się na zmianę i jedną rzecz, produkt, aktywność zamieniam na inną. Chyba dopiero w tym momencie widziałam, ile szkody wyrządzałam sama sobie, bezwiednie poddając się swoim nawykom i trwając w przekonaniu, że tak już będzie zawsze, „bo taka już jestem”.

Ponieważ odkąd pamiętam uciekałam przed wysiłkiem fizycznym podjęcie decyzji o aktywności było dla mnie zupełną nowością. Tym bardziej że nie był to dla mnie bezsensowny wysiłek narzucony przez kogokolwiek, tylko mój własny wybór opierający się na radości, jaką poczułam maszerując z kijkami.

I tak jak wcześniej opierałam swoje wyobrażenia co do odchudzania na przekonaniu, że konieczny jest przykry i wyczerpujący wysiłek, tak teraz zaczęłam budować swój dzień na małych, zdrowych przyzwyczajeniach, które będę mogła budować niezależnie od miejsca, w którym jestem czy innych osób. Tak stworzyłam sobie listę moich małych kroków, z których również możesz teraz korzystać jako Czytelniczka moich listów.

Zdarzało mi się słyszeć, że

Odchudzanie po 40 roku życia

może być trudne, ale gdy kilogramy zaczęły spadać a ja odkrywałam siebie, zupełnie o tym zapomniałam. Dlaczego czyjaś definicja ma wyznaczać granice moich możliwości? 🙂 Od pierwszej decyzji dotyczącej odchudzania, czyli dokładnie od 2 kwietnia 2016 roku zaczęłam dostrzegać, jak wiele zależy ode mnie. Nie od okoliczności, innych osób czy miejsca, w którym jestem, ale od mojego nastawienia i wyborów.

A wracając do przymierzalni, od której zaczęłam… To było moje wczorajsze doświadczenie. Nie radość, to drugie… bo okazało się, że „przez fatalne oświetlenie” 😉 dwuczęściowy kostium na plażę jeszcze nie tego lata. Wieczór był trudny… ale przed snem już wiedziałam, że po pierwsze: zastosuję się do swoich własnych porad, a po drugie: podzielę się tym doświadczeniem z Tobą. Chociaż to trudne. Niech wypłynie z niego dobro…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *