Zdrowe jedzenie: 5 rodzajów produktów które zawsze mam w domu

To pytanie pada prędzej czy później – w rozmowie, w sieci, w mailu: co Ty właściwie jesz? Prowadzi do niego oczywiście okrzyk zdziwienia: co zrobiłaś, że udało Ci się tak schudnąć? Najlepsze jest to: udało Ci się 😉 Udało, bo nad tym pracowałam, a nie: udało, czyli trafiłam na jakieś wyjątkowe okoliczności 🙂

Gdy już opowiem, jak odkryłam Nordic Walking, dlaczego zrezygnowałam z pieczywa i jak stoczyłam zwycięską walkę z uzależnieniem od słodyczy, słyszę zwykle: to w takim razie co jesz, albo: co jeść, żeby schudnąć?

Jak wiesz, nie jestem dietetykiem i tego, co jem (albo czego nie jem) w żadnym razie nie odważyłabym się zalecać komuś jako „jedynego sprawdzonego sposobu na odchudzanie”. Z przyjemnością natomiast podzielę się z Tobą informacją o zawartości mojej lodówki i kuchennych szafek, dzięki której zrzuciłam już prawie 24 kg od kwietnia zeszłego roku i utrzymuję wagę.

To lista produktów, dzięki którym zawsze skomponuję zdrowy posiłek i przy których mam poczucie, że w domu jest wszystko co trzeba. Nie mogę przemilczeć faktu, że na tej liście znajdowała się kiedyś także czekolada. Albo cokolwiek czekoladowego. Albo cokolwiek słodkiego… 😉

1. Warzywa i owoce – aktualnie dostępne w rozsądnej cenie.

  • Kiwi – absolutny numer 1 od początku przygody z odchudzaniem. Uwielbiam w każdej postaci (jako składnik koktailu z maślanką, dodatek do płatków na śniadanie czy samodzielne „danie” wieczorne gdy jestem głodna ale nic większego już nie chcę jeść)
  • Kalarepa – moje wielkie smakowe odkrycie, chrupane po obraniu i pokrojeniu w kawałki
  • Kalafior i brokuły – uwielbiam ich głąbiki na surowo, a w całości – gotowane lub na parze
  • Marchew, pietruszka, seler – przygotowane na parze, polane odrobiną oleju lnianego i delikatnie posypane solą himalajską smakują przepysznie
  • Papryka, pomidory, ogórki – idealne – nie jako „plasterek na kanapce żeby była zdrowa”, tylko jako pełnoprawny element posiłku pokrojone w całości ilości na talerzu
  •  Soczewica zielona i czerwona – ugotowana, lekko posolona (solą himalajską) i polana olejem lnianym z dodatkiem ulubionych przypraw może być daniem samym w sobie, świetnie nadaje się też do zmieszania z kaszą lub ciemnym ryżem
  • Cytryna – plasterek wędruje zawsze do letniej wody, którą popijam rano na czczo
  • Jabłka, gruszki, banany – po 1 sztuce skrojone rano do płatków. Z ilością bananów uważam – 1 dziennie wystarczy, jeśli zaczynam zjadać ich więcej, robię sobie przerwę

2. Nabiał – bardzo go lubię w przeróżnej postaci, dlatego w lodówce zestaw obowiązkowy to:

  • Maślanka – niezbędny dodatek do porannych płatków z owocami i ziarenkami. Jest idealna jako składnik koktailu albo samodzielne „danie” wieczorne, kiedy silna wola zmaga się z chęcią jedzenia. Świetnie zaspokaja głód nie rujnując ambitnych planów i woli, która pozostaje silna 🙂
  • Jogurt naturalny – z białym serem, owocami, ziarenkami albo sam jako przekąska w domu lub w pracy
  • Biały ser – łączony z owocami i ziarenkami (na słodko) albo z warzywami. Jeśli trafiam na krojony o wyjątkowo dobrym smaku, jem go bez dodatków
  • Jajka – oczywiście gotowane, chociaż od czasu do czasu pozwalam sobie na jajecznicę z przyprawami

3. Rozmaitości okołozbożowe:

  • Kasza jaglana – pyszna na słodko i na słono. Z jogurtem i kakao tworzy pyszny deser, z warzywami na parze – danie obiadowe
  • Kasza gryczana – pyszna z warzywami, olejem lnianym i przyprawami; w sklepach jest zwykle palona, zdrowsza jest niepalona, mniej gorzka w smaku, ale ta mniej mi smakuje
  • Płatki owsiane lub orkiszowe – bez nich śniadanie się nie liczy 🙂
  • Chrupki chleb – zajadam gdy mam ochotę na coś kanapkowego. Łączę z łososiem, warzywami, czasem z masłem orzechowym

4. Ziarenka, pestki, suszone owoce.

  • Słonecznik i dynia to do śniadania zestaw obowiązkowy
  • Suszona żurawina, rodzynki – staram się dodawać tylko rano do płatków

5. Ciepłe napoje:

  • Czerwony barszcz – podgrzany pyszny jest zimą – dzięki niemu piję mniej kawy 🙂
  • Wywar powstały po przygotowaniu warzyw na parze – moje najnowsze odkrycie
  • Herbatki – z zielonych najbardziej smakuje mi ta z opuncją, czasami zaparzam czystek; na czarną, którą kiedyś piłam litrami z mlekiem i cukrem, rzadko już mam ochotę, jeśli tak – to z cytryną lub pomarańczą, goździkami i suszoną śliwką albo kilkoma rodzynkami

Tak wyglądają składniki mojego codziennego menu. Do tego wszystkiego – obowiązkowo woda. Zainstalowałam sobie nawet specjalną aplikację zliczającą jej codzienną ilość. Najpierw słuchałam, jaka to jest ważna dla naszego zdrowia (nie tylko w procesie odchudzania), potem zaczęłam to naprawdę słyszeć, a w końcu sama zobaczyłam zależność między ilością wypitych danego dnia płynów a spadkiem wagi.

Nawiasem mówiąc szkoda że kawa liczy się w tym bilansie „ujemnie” – ile filiżanek kawy, o tyle powinniśmy uzupełnić nasze płyny. Dla jasności – nie mówię tu o rozpuszczalnej mieszance kawopodobnej, tylko o kawie z ekspresu 🙂

A Ty – jakie zdrowe produkty odkryłaś niedawno? Napisz – chętnie spróbuję i dopiszę do listy 🙂

24 komentarze

  1. Ja odkryłam mleko kokosowe(do kawy,bo unikam zwykłego mleka) i olej kokosowy. Używam go nawet do smarowania pieczywa,jak również do zwykłej jajecznicy.

    1. Oglądałam to mleko kokosowe w różnych sklepach i za każdym razem miałam wątpliwości patrząc na dodatki, których nazwy nic mi nie mówiły albo brzmiały jakoś dziwnie… Jeśli masz jakieś sprawdzone to chętnie poznam nazwę. Olej kokosowy do smarowania pieczywa? Wiem że są rafinowane i nierafinowane, różniące się między innymi zapachem – na co zwrócić uwagę Asiu?

      1. Olej kokosowy oczywiście nierafinowany.Ma swój specyficzny smak,a ja go polubiłam. Mleko staram się robić sama,bo te z puszki rzeczywiście mają dziwne dodatki.Najlepiej kupić wiórki bio,a przepis jest prosty i tylko wzoruję się na tych z internetu.

        1. Dobry pomysł mi podsunęłaś z wiórkami – spróbuję. Widzę też że nie tylko ja mam wątpliwości co do tych dodatków w mleku kokosowym.

          1. W Rossmanie i Intermarche jest eko. W Rossmanie czasem promocje mają i wtedy na nie poluję 🙂

  2. Ja odkryłam karob – zamiennik kakao, kupiłam już dawno, żeby spróbować czy faktycznie jest tak dobry i podobny do czekolady. Upiekłam muffinki, nie smakują jak te typowo czekoladowe, mają specyficzny smak, który ciężko do czegoś porównać, ale są smaczne. W zapachu czysty karob przypomina mi trochę kawe inkę.
    Pozdrawiam 🙂

  3. A moja córka odkryła awokado do smarowania chleba pełnoziarnistego zamiast masła, którego nie lubi. Na to pomidorek i kanapki pychotka.

    1. Coś dodajecie do awokado? Próbowałam w wersji „bez rozgniatania”, ale smak ma jak dla mnie dość specyficzny 😉 A może przy wybieraniu trzeba zwrócić na coś uwagę – kolor, miękkość, żeby było dobre? Podpowiedzcie jeśli macie swoje sposoby, bo po pierwszej radości straciłam serce do tego smaku…

      1. Ja robie tak:
        Sie kamila cala cebule I przelewam ja wrzatkiem- staje sie wtedy taka krucha, kroje pomidory na czasteczki I dodaje awokado. Zjadam z chlebem, ktory sklada sie z samych pestek I orzechow, nie ma grama maki.

          1. Składniki:

            płatki owsiane 1,5 szklanki
            ziarna słonecznika 1 szklanka
            pestki dyni 1/3 szklanki
            siemię lniane 3/4 szklanki
            migdały lub orzechy laskowe 1/2 szklanki
            zmielone siemię lniane 10 łyżek
            sól 1-2 łyżeczki
            melasa z karobu/syrop klonowy/daktylowy/z agawy 1 łyżka
            olej kokosowy 4 łyżki
            woda 1,5 szklanki

            Chleb bez mąki, znany też jako chleb z ziaren, chleb czystoziarnisty albo chleb zmieniający życie;) Bardzo prosty w przygotowaniu, nie potrzebuje zakwasu ani drożdży. Możecie przygotować go wyłącznie z bezglutenowych ziaren. Możecie dodać nasiona chia, nasiona konopii, babki płesznik, kiełki albo ulubione bakalie.

            Chleb bez mąki

            Wykonanie:

            W jednej misce mieszam suche składniki.
            W drugiej misce mieszam wodę, roztopiony olej kokosowy i syrop/melasę.
            Mokre składniki dodaję do suchych i mieszam.
            Odstawiam na min. 2 godziny.
            Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni.
            Keksówkę wykładam papierem do pieczenia i przekładam masę, ugniatając dokładnie łyżką lub dłońmi (u mnie średnia keksówka ok 20 x 10 cm lub dwie dwa razy mniejsze).
            Chleb piekę około 50-60 minut.
            Delikatnie wyjmuję z formy razem z papierem i zostawiam do wystygnięcia (delikatnie zdejmuję papier).
            Kroję ostrym nożem do pieczywa dopiero, gdy całkiem wystygnie.

      2. Dojrzałe awokado to to miękkie jak masło. Twardsze będą gorzkie. Ja uwielbiam guacamole w najprostszej wersji, czyli rozgniecione awokado, sok z limonki i sól. Świetny jako dip do pieczonych warzyw 🙂

  4. A ja odkryłam chleb gryczany- z samej kaszy gryczanej niepalonej (dostępnej już nawet w biedronce) i soli. Musiałam się z nim zapoznać kiedy przeszłam na dietę bez glutenu, mleka i innych dodatków typu siemię lniane (którym do tej pory kleiłam wszystkie bezglutenowe wypieki). Chleb zdrowy bo wytwarza się w nim samoczynnie zakwas- jedyny problem to czekanie 2 dni na jego zrobienie. Pierwszy mi nie wyszedł bo byłam niecierpliwa, kolejnym dałam już sporo czasu i efekt super. Ale co mnie zszokowało- to fakt że nawet moje dzieci (rok i 3 lata) bardzo go lubią i wolą od pszennego.

    1. Kaszę gryczaną niepaloną już znam. Wprawdzie bardziej smakuje mi palona, ale przepis na taki chlebek chętnie poznam. Podzielisz się przepisem Ewa? 🙂

  5. Ja się nie odchudzam, ale na diecie jest mój mąż. W jego diecie jest dużo papryki. Doczytałam, że – zwłaszcza ostra – ma właściwości odchudzające. Dla mnie to było odkrycie wow. 🙂

      1. Na razie mąż jada według jadłospisu, więc je zgodnie z zaleceniami, a nie – według fanaberii. 😉 Ale często jest jako składnik sałatek warzywnych lub jako samodzielne potrawy (np. papryki zapiekane z kuskusem czy innym nadzieniem). Taka papryka jest dla mojego męża mniej smaczna, ale na razie karnie zjada…. 😀
        A ostrej w diecie nie ma, chociaż prosiłam dietetyczkę, by to uwzględniła w kolejnym jadłospisie.

        1. A, miałaś na myśli warzywo a nie przyprawę 🙂 Bardzo lubię paprykę zapiekaną z pysznościami w środku. I świetnie się sprawdza surowa – w podróży czy do pracy.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *