zdrowe-jedzenie-odchudzanie-to-nie-tylko-ilosc-na-talerzu

Zdrowe jedzenie: odchudzanie to nie tylko ilość na talerzu

Zdarzyło Ci się kiedyś napotkać oburzony wzrok rozmówcy który z zaskoczeniem, a może nawet niechęcią, wpatrywał się w Twoje ręce podczas wymiany zdań? Albo ktoś z Twoich bliskich, z nutą rozdrażnienia w głosie, zapytał nagle: czemu tak (ruszasz nogą, kręcisz głowa, zrobiłaś taką minę)? A może zdarzyło Ci się, wracając do domu albo robiąc zakupy, znaleźć się „nagle” w innym miejscu niż chciałaś?

Robimy to bezwiednie, prawda? Coś dzieje się w nas a my jesteśmy bardziej skupione na pracy która trwa w naszym wnętrzu niż na tym, co dzieje się z naszym ciałem. Jakby nasz mózg „wybierał” to co w danej chwili ważniejsze…

Doświadczyłaś sytuacji, w której coś podobnego działoby się z jedzeniem?

Najwyraźniej ludzie szukali w górach czegoś, o czym sądzili, że zgubili to dawno, dawno temu. Nigdy się nie domyślił, o co tu dokładnie chodziło, jednak w miarę upływu lat był coraz bardziej przekonany, że turyści w gruncie rzeczy kuśtykali nie tyle za nim, co za jakąś nieznaną, nienasyconą tęsknotą. (Robert Seethaler: Całe życie, s. 121)

Jakie jedzenie jest zdrowe?

Jesz – ale jest Ci właściwie wszystko jedno co. Kanapka z dżemem czy miska surówki? To dla Ciebie bez różnicy. Chodzi o sam proces. Chodzi o to że jesz. Oczywiście że efekt będzie inny – Twój organizm inaczej zareaguje na błonnik w warzywach a inaczej na gluten czy cukier – ale to będzie miało dla Ciebie znaczenie całkowicie drugorzędne.

Idziesz tą ścieżką pod jakąś (swoją) górę i niezależnie od tego, co mijasz po drodze, jesteś ciągle na etapie „szukania”, dreptania za jakąś swoją tęsknotą.

Czasem jedynym sygnałem, że już wystarczy jest fizyczne odczucie pełnego brzucha. Dziwisz mu się: jak to? Przecież w Tobie ciągle „coś” czuje chęć jedzenia. Któremu z tych odczuć wierzyć?

Z jedzeniem jako przedmiotem uzależnienia mamy ten problem, że przecież celem nie jest zaprzestanie jedzenia w ogóle. O ile jednak bezwiedne poruszanie ręką podczas rozmowy jest całkowicie niegroźne, o tyle „bezwiedne” spożywanie „czegokolwiek, byle dużo i natychmiast” może już wiązać się z problemami.

Coś szczególnego dzieje się w nas podczas rozmowy i nasze gesty odzwierciedlają ten proces? To dla uważnego słuchacza ważny sygnał. Jeśli nam o tym powie, stanie się nim także dla nas.

Coś ważnego dzieje się w nas (ciągle żyje sytuacja sprzed lat; zatrzymaliśmy się przed jakąś trudnością; ktoś ważny dla nas postępował podobnie) i ponieważ w naszym odczuciu nie możemy poradzić sobie z tą sytuacją w rzeczywistości, w której powstała, próbujemy jedzeniem „sprowadzić ją” na własny, znany obszar? Przypominamy tych turystów, którzy szukają w górach czegoś, co nie w nich zgubili…

Oczywiście lepiej, jeśli na naszym talerzu znajdą się warzywa niż kanapki z dżemem, niemniej jak długo nawet w zdrowych produktach będziemy upatrywały rozwiązania problemu innego niż zaspokojenie fizycznego głodu, tak długo nawet ekologiczna marchewka będzie rozwiązaniem pozornym.

Jak zdrowo jeść i chudnąć?

Najprościej: jeść zdrowe produkty w zdrowy sposób. Używać ich do celu, do którego zostały przeznaczone. Talerz nie jest polem walki ani poligonem, na którym wyrównujemy rachunki z przeszłości. To byłaby zresztą bardzo nierówna bitwa, bo przecież na dłuższą metę w kogo godzi nasze „pochłanianie” połowy lodówki?

Każdy kęs odbija się rykoszetem od talerza i uderza w nas, choćbyśmy trwały w najgłębszym przekonaniu, że rozwiązałyśmy problem sprzed lat. Zresztą – jak długo podobne złudzenie może trwać?

Wiem – relacja z jedzeniem bywa daleka od prostoty. Nakłada się na nią nie tylko to co wiemy, rozumiemy i pamiętamy, ale też mnóstwo sytuacji i odczuć, które „przychodzą do nas” nie wiadomo skąd, nagle i niespodziewanie.

Czasem jesteśmy przekonane, że pewien etap dawno mamy za sobą, a tu „nagle” okazuje się że w nowej, często trudnej sytuacji instynktownie szukamy „wydeptanej ścieżki” do naszej tęsknoty i wydaje się, że jesteśmy znów w punkcie wyjścia.

Wierzę, że jeśli wykonałyśmy jakąś pracę, przeszłyśmy szmat drogi i miejsce, do którego doszłyśmy – choć dziwnie znajome – jak na spirali jest wyżej niż to, w którym byłyśmy wcześniej.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *