zdrowie-co-moge-sobie-odpuscic

Zdrowie: co mogę (sobie) odpuścić?

Zmiany, podejmowanie nowych wyzwań, początek jakiegoś zadania kojarzymy zwykle z „braniem” na siebie różnych rzeczy. Mówimy zresztą: „wezmę się za to” albo: „biorę to na siebie”. Dzisiaj, na kilka dni przed Bożym Narodzeniem i początkiem nowego roku od którego lubimy rozpoczynać sprawy odkładane czasem wielokrotnie, chcę Cię zaprosić do czegoś odwrotnego: do oddawania. I nie chodzi mi tutaj o przedmioty.

Oddaję żeby…

To co materialne – ubrania, meble, dziecięce zabawki – oddajemy po to, żeby zrobić miejsce na nowe. Albo żeby pozbyć się ostatecznie czegoś, czego i tak od dawna nie używamy. Tak czy inaczej – nie chcemy tego. Albo nie chcemy tyle. We wszystkim tym, czego możemy dotknąć, rozumiemy doskonale, że przestrzeń naszego domu, garażu, biura czy piwnicy nie jest „z gumy” i nie możemy jej w nieskończoność wypełniać. Po prostu to widzimy.

Tam gdzie dzieje się coś czego nie widzimy czy nie możemy dotknąć, czyli w nas samych, czasem tracimy rachubę tego, co jeszcze jesteśmy w stanie „pomieścić”. Często nawet przez dłuższy czas nie zdajemy sobie sprawy z tego, że „meblujemy” te nasze wewnętrzne „pomieszczenia” w taki sposób, w jaki absolutnie nie przyszłoby nam na myśl wypełniać tych rzeczywistych. To co „umieściliśmy” w środku już nawet nie stoi na własnych nogach – wystarczy lekkie przesunięcie czegokolwiek, żeby cała konstrukcja runęła…

Nie (chodzi) tylko o miejsce…

A kiedy runie, dziwimy się: jak to możliwe że zmieściło się tam tyle rzeczy? Dopiero wtedy zresztą dostrzegamy co tam naprawdę było… a gdy już widzimy, zaczynamy nazywać.

Co mogę oddać z tego mojego wewnętrznego „pokoju”, co zostawić, czego już nie zabierać w nowy czas, żeby za miesiąc, przed wakacjami czy w okolicach kolejnych Świąt nie dziwić się ilości zgromadzonych „zapełniaczy”? Albo żeby w zupełnie nieoczekiwanym momencie nie patrzeć na rozpadającą się (z hukiem) konstrukcję?

Zostawiam, pozbywam się, oddaję, już nie chcę…

  • Wyobrażeń i domysłów, na których buduję to co dzieje się teraz i w przyszłości (nie mylić z marzeniami! 🙂
  • Oczekiwań innych osób, do których próbuję się dostosować albo w nie „wpasować”.
  • „Gdybania” na temat tego co było i na co już nie mam wpływu.
  • Złych myśli o samej sobie i o innych, które osłabiają czy zaprzeczają dobrym intencjom.
  • Narzekania i marudzenia.
  • „Prognozowania”, że się „na pewno” coś nie uda albo że „nie warto”.
  • Słów: „ty zawsze”, „ty nigdy”.
  • Porównywania się z innymi w każdej możliwej dziedzinie życia.

Być może sprawisz sobie własną listę – ale to jeszcze nie koniec 🙂 Pozbywamy się czegoś, żeby zrobić miejsce. Na co chcesz mieć miejsce w nowym roku? Na jakie myśli, odczucia, wrażenia, na jakie nowe doświadczenia?

Przyjmuję, chcę, zapraszam, robię miejsce…

  • Dobrym myślom o sobie i innych, dobrym intencjom „na dzień dobry”.
  • Działaniu opartemu na faktach – nie na domysłach i „gdybaniu”.
  • Podnoszeniu się i zmierzaniu naprzód do celu jaki obrałam.
  • Codziennym małym radościom.
  • Szukaniu tego, na co mam wpływ i co mogę zmienić.
  • Docenianiu siebie – swojej pracy, wysiłków i sukcesów.
  • Świadomemu przeżywaniu swojego „tu i teraz”.
  • Cierpliwości wobec siebie – będzie się przekładać na cierpliwość wobec innych.
  • Decydowaniu, co zabieram ze sobą na dalszą życiową drogę, a co zostawiam w tym czasie i w tym miejscu, gdzie się wydarzyło.

Co to wszystko ma wspólnego z ciałem? Wszystko 🙂 Bo swoje życie, swoje myśli i emocje przeżywamy w ciele. Kiedy się denerwujemy, kiedy jesteśmy odprężeni, kiedy się cieszymy i kiedy na coś czekamy reagują nasze mięśnie, skóra, układ krwionośny. A w wyniku dalszych procesów – także nasz układ odpornościowy.

W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że dbając o zdrowe myśli, zwracając uwagę na to co i jak myślimy, jakie poglądy czy przekonania dopuszczamy do głosu, dbamy o swoje zdrowie – także fizyczne.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *